Gospodarze do sobotniego spotkania tradycyjnie nie wystąpili w optymalnym składzie. Ponownie zabrakło dwóch podstawowych zawodników Milanu, kontuzjowanego Alessandro Nesty i innego obrońcy Ignazio Abate, który z powodu czerwonej kartki w meczu z Napoli musi pauzować jedną kolejkę.
Gra na San Siro nigdy nie leżała Parmie. Co prawda ostatnie starcie między tymi klubami w Mediolanie zakończyło się wynikiem 1:1 (wrzesień 2007), ale sześć meczów je poprzedzających zakończyło się porażkami Gialloblu.
Spotkanie sąsiadujących ze sobą drużyn rozpoczęło się od ataków obu zespołów. Bardzo aktywny był Valeri Bojinov, należy jednak wspomnieć, że jego aktywność polegała głównie na faulowaniu przeciwników. W 11. minucie gry mogło być 1:0 dla gości, ale piłka po strzale Blerima Dzemailiego trafiła w poprzeczkę.
Na odpowiedź ekipy "Rossonerich" nie trzeba było długo czekać. W 12. minucie Ronaldinho wyprowadził akcję z własnej połowy, a następnie świetnym prostopadłym podaniem obsłużył Marco Borriello. Napastnik gospodarzy założył popularną "siatkę" bramkarzowi Parmy i Milan, ku uciesze fanów, a wśród nich m.in. Paolo Maldiniego, prowadził 1:0.
Zachęceni strzelonym golem podopieczni Leonardo coraz częściej nękali gości. Jednak to piłkarze Parmy byli bliscy wyrównania. W 23. minucie przepiękną paradą popisał się Nelson Dida po uderzeniu głową Bojinova. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie.
Po przerwie nie było już tak porywająco. Milan pozwolił sobie na spokojniejszą grę i skupił się głównie na obronie własnego pola karnego. A gdy nieco się odkrył, sytuację tą od razu próbowali wykorzystać goście. W 72. minucie Alberto Paloschi wyśmienicie pokazał się Morrone, ten perfekcyjnie obsłużył napastnika urodzonego w Napoli, ale wykończenie akcji pozostawiło wiele do życzenie. Piłka posłana przez Włocha poszybowała bardzo wysoko nad bramką Didy.
Gdy wydawało się, że mecz zakończy się jednobramkową wygraną Milanu, w 93.minucie fantastycznym rajdem popisał się Ronaldinho. Po ograniu trzech obrońców Parmy, wrzucił piłkę w pole karne. Tam czekał dobrze ustawiony Borriello, który zdecydował się na efektowne nożyce. Piłka po jego strzale, ku ogromnej radości kilkudziesięciu tysięcy kibiców, zatrzepotała po chwili w siatce bramki gości.



Eurosport





















