W poniedziałek odbyło się kolejne spotkanie włodarzy Manchesteru City i AC Milan. W trakcie 7-godzinnej debaty Anglicy chcieli przekonać klub do sprzedania Brazylijczyka Kaki. Tydzień temu zaoferowali za niego astronomiczne pieniądze. Według różnych szacunków około 100 milionów euro, a piłkarzowi zaproponowali 500 tysięcy funtów tygodniowo. Szejkowie liczyli, że to załatwi sprawę, ale się przeliczyli. Klub postanowił nie puszczać piłkarza roku 2007, a Kaka sam przyznał, że zostanie, bo w Milanie jest jego serce.
- Pojechaliśmy do Mediolanu z czystymi intencjami i wydaje mi się, że oni zablokowali transfer - powiedział w rozmowie ze Sky Sports News Garry Cook - dyrektor wykonawczy angielskiego klubu. - Kilka tygodni temu doszliśmy do porozumienia. Wiedzieliśmy, że pewne kwestie musimy dopracować i chcieliśmy to zrobić w profesjonalny sposób. Szanowaliśmy naszych negocjacyjnych partnerów, ale okazało się, że druga strona nie chce tego w ten sposób załatwić - dodał Cook. Według niego sprawa nie dotyczyła pomysłu, tylko rozbiła się o pieniądze. - Nigdy nie dano nam możliwości porozmawiania z piłkarzem, a na pytania, które zadaliśmy, nie dostaliśmy odpowiedzi.
Co innego mówią w Mediolanie
W poniedziałek wieczorem Silvio Berlusconi, prezydent włoskiego klubu, powiedział w wywiadzie telewizyjnym, że do sprzedaży nie dojdzie, bo Brazylijczyk chce zostać w Milanie. - Pieniądze to nie wszystko dla Kaki, są rzeczy ważniejsze. Daliśmy zawodnikowi szansę rozpatrzenia oferty, ale on reprezentuje wyższe wartości - tłumaczył Berlusconi. Innego zdania jest Cook. - Zawodnikowi nie przedstawiono żadnej propozycji. Ofertę złożono klubowi, który chciał się sprzedać Kakę, ale oni w ostatniej chwili zmienili decyzję - tłumaczy działacz City.
Nie udało się ściągnąć Kaki, więc Manchester kupił Craiga Bellamy'ego z West Ham za 14 milionów funtów. Praktycznie dogadano też transfer Nigela De Jonga z Hamburgera SV.
- Mamy jasne plany i nie zamierzamy się zatrzymać - powiedział dziennikarzom Garry Cook. - Ten klub i jego fani zasługują na wspaniałych piłkarzy. Skupiamy się na tym zadaniu. Budujemy zespół na przyszłość.
Cook przyznał, że szeroko komentowano to, co się dzieje w City, ale klub nie będzie w tej sprawie zabierać głosu.



AFP





















