Ruch do Otwocka przyjechał w okrojonym składzie. W Chorzowie zostali leczący kontuzję łydki Andrzej Niedzielan oraz Tomasz Brzyski i Maciej Sedlok, a na ławce zasiedli Wojciech Grzyb i Artur Sobiech. Grzyb na boisku pojawił się jednak na ostatnie 20 minut meczu.
- Mam w kadrze 23 zawodników, dlatego nie widzę w tym problemu - mówił trener gości, Waldemar Fornalik. - Zawodnicy, którzy wyszli na boisko prezentują równie dobre umiejętności.
Przez większość meczu przewagę mieli jednak gospodarze, którzy na nierównym boisku starali się grać ofensywnie. Zaskoczony takim obrotem sprawy Ruch cofnął się do obrony i liczył na groźne kontrataki. Na bramkę Startu uderzali Marcin Zając i Marcin Nowacki, ale Dawid Bułka nie miał najmniejszych problemów.
Największym zagrożeniem dla Ruchu były rzuty wolne i rożne wykonywane przez byłego mistrza Polski z Polonią Warszawa, Jarosława Mazurkiewicza. Po każdym z takich dośrodkowań obrońcy gości wyraźnie oddychali z ulgą. - Stałe fragmenty w piłce nożnej są bardzo ważne, dlatego bardzo dużo czasu poświęcamy im na treningach - przyznał Mazurkiewicz.
Goście zdobyli bramkę tuż przed przerwą, po serii błędów piłkarzy Startu. Najpier z zagraną ze środka boiska piłką minął się Jacek Moryc, w okolicach końcowej linii boiska przejął ją Zając i podbił na siódmy metr. Do zagranej przez swojego kolegę piłki dopadł Nowacki i ekwilibrystycznym strzałem wpakował ją bramki. Chwilę wcześniej Bułka próbował zablokować Zająca, ale robił to mało przekonywująco. - To my sobie strzeliliśmy tą bramkę, a nie Ruch. Jacek Moryto chyba myślał, że wyjdzie ona za boisko - komentował Mazurkiewicz.
Piłka w siatce znalazła się jeszcze dwa razy, dwukrotnie po uderzeniach Łukasza Janoszki, który zdaniem arbitra za każdym razem był na spalonym. Piłkarzom Ruchu w końcówce dopisało jednak szczęście, gdyż po uderzeniu Adama Warszawskiego piłka uderzyła w słupek.
Do niecodziennej sytuacji doszło na początku drugiej połowy. Kontuzjowanego Sebastiana Kęskę miał zastąpić po przerwie Jan Endzelm, ale pani kierownik drużyny Startu zapomniała zgłosić sędziemu technicznemu zmiany. Młody napastnik gospodarzy na murawie pojawił się więc dopiero przy pierwszej przerwie w grze, czyli 48 minucie. Kilka minut później kibice gospodarzy odpalili na trybunach race, a arbiter główny musiał przerwać mecz.
Zawodnicy Startu mają jednak powody do radości. Awans do 1/8 finału Pucharu Polski jest najlepszym osiągnięciem w historii klubu. Wcześniej drugoligowa drużyna w sezonie 2006/2007 znalazła się w 1/16. - Wyszliśmy na drugą połowę z zamiarem odrobienia strat. Zabrakło nam szczęścia w doliczonym czasie gry, szkoda - podsumował bramkarz Startu, Dawid Bułka.
OKS Start Otwock - Ruch Chorzów (0:1)
Bramka: Marcin Nowacki (44 min.)
- Także na ten temat



Eurosport





















