Piłka nożna - Puchar Polski
16/03/2010 - 17:29Nowy trener, stara Legia. Trzeci mecz bez gola

"Nowa miotła" na razie zamiata bez zmian. Legia w pierwszym meczu po zwolnieniu Jana Urbana przegrała 0:1 w ćwierćfinale Pucharu Polski z Ruchem Chorzów. Na ławce warszawskiej ekipy zasiadł Stefan Białas i po spotkaniu nie miał wesołej miny.
Ci, którzy spodziewali się jakiś wielkich zmian u gości ze stolicy, musieli być srodze zawiedzeni po tym, jak zobaczyli wyjściowy skład Legii. W oczy rzucała się w zasadzie tylko jedna korekta: Jakuba Wawrzyniaka zastąpił na lewej obronie Marcin Komorowski.
Oczywiście trudno było również oczekiwać, że po kilkunastu godzinach pracy Białasa, jego piłkarze nagle zaczną grać futbol z kosmosu. W meczu w Chorzowie cudu nie było. Po raz trzeci z rzędu warszawianie przegrali 0:1 (po ligowych meczach z Odrą Wodzisław i Polonią Bytom). Owszem, zawodnicy Białasa częściej gościli pod bramką Matko Perdijca, ale to gospodarze stwarzali bardziej klarowne sytuacje.
Po jednej z nich Jan Mucha musiał wyciągać piłkę z siatki. W 73. minucie kapitalnym strzałem popisał się rezerwowy w tym meczu Artur Sobiech. Co więcej, kilka chwil później ten sam zawodnik mógł podwyższyć wynik spotkania, ale w tej sytuacji przegrał on pojedynek sam na sam ze słowackim golkiperem.
A Legia? Tak naprawdę tylko raz ciśnienie musiało skoczyć kibicom "Niebieskich". W 56. minucie Miroslav Radović po raz kolejny jednak udowodnił, że jego czas w warszawskim klubie dobiegł chyba końca. Serb wpadł sam z prawej strony pola karnego i mając przed sobą w zasadzie tylko Perdijca, zamiast spokojnie przymierzyć, zdecydował się na strzał w swoim stylu - na siłę. Efekt? Fatalne pudło.
Drugi oficjalny mecz zaliczył w ekipie gości Dong Fangzhuo. Na boisku pojawił się w 79. minucie i dał się zapamiętać tylko z tego, że zaliczył jedno, kompletnie nieudane podanie.
Spotkanie rewanżowe zostanie rozegrane 23 marca o godzinie 14:00 w Warszawie.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 2 z 2