W momencie, gdy Marek Karkut zakończył spotkanie Michał Probierz pobiegł do arbitra i długo krzyczał na niego, pukał się w czoło, bo nie mógł pogodzić się z decyzjami sędziego. Jagiellonia prowadziła 2:0 po bardzo ładnych golach z pierwszej połowy Rafała Grzyba i Bruno. Goście praktycznie kontrolowali spotkanie, ale problemy zaczęły się w 69. minucie, gdy sędzia wyrzucił z boiska El Mehdiego za faul w polu karnym na Tomaszu Dawidowskim. Karol Piątek jednak jedenastki nie wykorzystał, bo świetnie jego strzał obronił Rafał Gikiewicz.
Sytuacja ta nie zmobilizowała piłkarzy Lechii, którzy tak jak w całym spotkaniu prezentowali się anemicznie i niemrawo. W doliczonym czasie gry akcję rozpaczy przeprowadził Dawidowski, który pojawił się na boisku w 55. minucie. Napastnik gospodarzy przepychał się w polu karnym z obrońcą, po czym teatralnie upadł. Powinien otrzymać żółtą kartkę, ale zamiast tego sędzia podyktował drugą jedenastkę dla Lechii Gdańsk! Wściekłość sztabu Jagiellonii na ławce rezerwowych sięgnęła zenitu, tak samo było na boisku z piłkarzami. Tym razem prezentu nie zmarnował Wołąkiewicz i zdobył bramkę dającą gdańszczanom nadzieję na grę w finale.
Frustracja Michała Probierza była ogromna, ale trener gości w ostatniej chwili policzył szybko do dziesięciu i w wywiadzie przed kamerami TVP Sport nie chciał powiedzieć za dużo. - Jestem spokojny. Wykonaliśmy pierwszy krok do awansu. Musimy podbudować to zwycięstwo u siebie. Szkoda, że straciliśmy gola w takich okolicznościach - powiedział. Ciężko uwierzyć spokój Probierza, który prawie do samego tunelu asystował arbitrowi Karkutowi i coś mu tłumaczył.
Bardziej dosadny był młody bramkarz Jagiellonii, który dwukrotnie stał oko w oko z piłką ustawioną na 11 metrze. -Sędzia boczny tłumaczy, że nie ma karnego, a główny się z nim nie skonsultował. To jakieś jaja. Zostaliśmy okradzeni z gola. Nie może tak być, że sędziowie darują karnego pod presją kibiców - mówił zawiedziony Gikiewicz.
Jagiellonia była w przekroju całego spotkania wyraźnie lepsza. Lechia powinna mieć karnego, ale w pierwszej połowie. Wówczas sędzia nie zdecydował się jednak zagwizdać faulu.
Jagiellonia wygrywa po wspaniałych golach. Pierwszy po pięknej akcji Maycona i Rafała Grzyba, który doskonale podłączył się do kontry kończąc ją strzałem w stylu Tomasza Frankowskiego. Drugi gol był jeszcze lepszy. Bruno strzałem z prostego podbicia z około 35 metrów nie dał szans Pawłowi Kapsie. Uderzenie stadiony świata.
Rewanże 21 kwietnia.
- Także na ten temat



Eurosport





















