Postanowiłem zaryzykować i napisać kilka słów od siebie, na temat, który w światowej piłce przewija się już od dłuższego czasu. Co mam na myśli? Panie i Panowie - zapis wideo. Zacznę od faktów.
Jestem świeżo po meczach ćwierćfinałowych w Pucharze Narodów Afryki, więc ktoś może mi zarzucić, że piszę pod wpływem emocji. Oczywiście ma do tego prawo, ale chyba każdy, kto oglądał niedzielny mecz Wybrzeża Kości Słoniowej z Algierią czy dzisiejsze spotkanie Kamerunu z Egiptem, może mieć pewien niesmak. Spróbujmy sobie jednak wyobrazić, jak musieli czuć się piłkarze "Słoni", którzy w 120. minucie dogrywki, strzelili prawidłowego gola wyrównującego i sekundę później dostali info o spalonym (którego jak pokazały powtórki, NIE BYŁO)?! Podobnie sprawa ma się z Kamerunem. Piłka po strzale Ahmeda Hassana, odbijając się od poprzeczki, spada pół metra PRZED linią bramkową. Gol jednak zostaje uznany! Gol, który ostatecznie poskrormił "Nieposkromione Lwy"!
Polećmy kolejnymi najświeższymi przykładami sędziowskich "klopsów". Ostatnie derby Mediolanu. 90. minuta meczu. Obrońca Interu, Brazylijczyk Lucio, otrzymuje drugą żółtą (a w konsekwencji oczywiście czerwoną), tylko za to, że miał to szczęście urodzić się z obiema rękami. Bo niby w jaki sposób miał tak szybko schować gdzieś swoje kończyny górne, skoro dostał piłką kopniętą z odległości niecałego metra? Ok, do podyktowania karnego nie mam zastrzeżeń. Sędziowie różnie to interpretują. Ale za kompletnie przypadkowe zagranie ręką, karać zawodnika kartką, która może wykluczyć go z kolejnego spotkania? To już przesada.
Jedziemy dalej. Rewanż barażu o mistrzostwa świata, Francja - Irlandia. O tym przypadku zostało już chyba wszystko napisane, więc to tylko tak gwoli przypomnienia.
Na szybko przychodzi mi do głowy jeszcze jeden przykład. Nasza wesoła kadra niedawno brała udział w wesołym turnieju o Puchar Króla Tajlandii. Jako, że był to swego rodzaju kabaret, swoją rolę w nim musiał również odegrać sędzia z Seszeli. Najpierw zażartował sobie ze Sławomira Peszki wyrzucając go z boiska za to, że na rozdaniu Piłkarskich Oskarów Canal Plus, zawodnik Lecha miał chrypę, a następnie podyktował rzut karny za zbliżenie się Macieja Sadloka do rywala na odległość mniejszą niż pół metra. I naprawdę nie chcę wiedzieć, co żartowniś z Seszeli zrobił po obronionej przez Sebastiana Przyrowskiego jedenastce. Czy to była powtórka, czy może zaserwował nam kolejne "wapno". Szczerze nie wiem. Zresztą kończąc temat Seszelskiej Myśli Sędziowskiej (w skrócie SMS), to arbitrem opisywanego wcześniej meczu WKS - Algieria, był również "arbiter" z tego kraju.
I tak oto dobijamy do najwyżej postawionych osób w FIFA i UEFA. Panowie Blatter i Platini zgodnie twierdzą, że zapis wideo jest kompletnie niepotrzebny. Jako główny argument podają oni, że znacznie spowolniłoby to grę. Nie mam na imię "Miszel", ale po dość krótkim namyśle potrafię rozwiązać ten problem. Gdzie należy szukać odpowiedzi? Otóż w tenisie! Tam bardzo dobrze swoją rolę spełnia opcja "challenge", gdzie tenisista ma ograniczoną możliwość skorzystania z tej nowinki technicznej. I tak powinno to wyglądać również w futbolu! Powiedzmy, dwa zapisy wideo na połowę dla każdej drużyny. Ile by to maksymalnie trwało? Pięć minut dłużej? Dłużej trwa wykonywanie "blanika" przez Cristiano Ronaldo w polu karnym przeciwnika.
Zapis wideo wprowadzono już nie tylko w tenisie czy rugby. Korzysta się z tego w koszykarskiej lidze NBA, hokejowej NHL i lidze futbolu amerykańskiego - NFL. Czy tam ktoś narzeka na to, że mecze się przedłużają? Zresztą zauważmy jak na "challenge" reagują kibice na korcie. Jest to dla nich dodatkowy smaczek. Czemu panowie Blatter z Platinim tak bardzo boją się wprowadzenia techniki do piłki nożnej? Naprawdę tego nie rozumiem. Nie widzę po prostu złego aspektu takiej zmiany. Nie musiałby to być jakiś bardzo kosztowny system rodem z NASA. Często wystarczy najzwyklejsza powtórka. Czy to jest aż taki problem?
I na zakończenie, w formie pozdrowień dla panów Blattera i Platiniego, gol (tak, tak - GOL!) z 2.Bundesligi:
http://www.youtube.com/watch?v=G8CoKs6_f90
- Także na ten temat



AP/LaPresse





















