Specjalnie dla eurosport.pl rozstrzygnięcia na Czarnym Lądzie zapowiada były trener m.in. Tunezji, Maroko i Senegalu Henryk Kasperczak.
- Wszystko wskazuje, że mistrzami Afryki po raz trzeci z rzędu zostaną Egipcjanie. Prezentują najbardziej poukładany futbol, mają świetną serię od początku turnieju. Wygrali wszystkie mecze. To wyjątkowa reprezentacja, bo oparta na zawodnikach z ligi krajowej. Tym większy należy im się szacunek za to, jak radzą sobie w Afryce - mówi Kasperczak.
- Nie zgodzę się z teoriami spiskowymi, że Egiptowi pomagają sędziowie. Nie wypaczyli oni wyniku żadnego ze spotkań. Popełniali błędy, na przykład uznając trzecią bramkę w meczu z Kamerunem, ale w tym fragmencie i tak było 2:1. Egiptowi nie można nic ujmować, bo w pełni zasłużył na ten finał. Mnie zastanawia tylko, jak w XXI wieku mogą zdarzać się takie pomyłki sędziów. Przy dzisiejszej technologii można je łatwo wyeliminować, potrzeba tylko decyzji władz - zżyma się ekspert Eurosportu, który komentować będzie niedzielny finał.
Ghana w tegorocznym turnieju i tak osiągnęła już wiele, bo przyjechała do Angoli osłabiona. Czyżby czekał nas więc jednostronny finał?
- Piłkarze Ghany teoretycznie mają mniej atutów. Ich gra nie była tak przekonująca, jak Egiptu. Mieli ułatwioną sytuację w grupie, bo wycofało się Togo. Tym niemniej to młody i obiecujący zespół, oparty na zawodnikach z drużyny mistrzów świata do lat 20. Futbol w Ghanie wywodzi się z tradycji angielskiej. Jego siłą jest zdyscyplinowanie taktyczne. Dla Egipcjan nie będzie to łatwy mecz - analizuje były opiekun Wisły Kraków i Górnika Zabrze.



Imago




















