Piłkarze Togo nieprędko wezmą udział w Pucharze Narodów Afryki. Afrykańska federacja postanowiła ich zawiesić z uwagi na zaangażowanie się w sprawę rządu Togo. Po dramatycznych wydarzeniach z początku stycznia, gdy autokar z piłkarzami "Jastrzębi" został ostrzelany przez terrorystów.
W zamachu zginęły trzy osoby, w tym asystent trenera i oficer prasowy reprezentacji. Wstrząśnięci piłkarze Togo początkowo chcieli się wycofać z turnieju, ale potem zmienili zdanie, przekonując, że zagrają ku pamięci ofiar zamachu. Na to się jednak nie zgodził rząd Togo, nakazując swoim piłkarzom natychmiastowy powrót do kraju.
- Zostaliśmy zmuszeni do powrotu i nie mieliśmy nic do gadania - powiedział Adebayor. - Decyzja afrykańskiej federacji jest niezrozumiała i skandaliczna. Nie obchodzą ich głosy ludzi z całego świata - dodawał napastnik Manchesteru City.
Emmanuel Adebayor był zdruzgotany po ataku terrorystycznym i zastanawiał się nad zakończeniem kariery. Po kilku tygodniach doszedł do siebie i wreszcie wrócił na boiska Premier League. W spotkaniu z Portsmouth znalazł się w wyjściowej "jedenastce" i przed przerwą trafił do siatki. "The Citizens" z Adebayorem w składzie wygrali 2:0 i systematycznie odrabiają straty do czołówki.



PA Photos




















