Brazylijski bramkarz "Los Ches" Diego Alves od kilku lat jest uznawany w Primera Division za czołowego specjalistę od bronienia uderzeń z punktu oddalonego od bramki o 11 metrów. W lidze już 10 razy zatrzymywał piłkarza rywali, teraz swoje wybitne umiejętności w tej materii pokazał w spotkaniu pucharowym. W 56. minucie sędzia Jose Gonzalez słusznie podyktował jedenastkę za faul Miguela na Thiago, a do wykonania karnego podszedł sam Lionel Messi. Najlepszy piłkarz świata już nie pierwszy raz w tym sezonie zawiódł jednak w tym elemencie gry i jego strzał odbił golkiper Valencii. W drugiej połowie była to najlepsza sytuacja do zdobycia gola dla któregoś z zespołów.
Choć po zmianie stron utrzymane zostało imponujące tempo gry, to prawdziwe emocje kibice na Estadio Mestalla przeżywali w pierwszych 45 minutach. Podobnie jak w rozegranym we wrześniu ubiegłego roku meczu ligowym podopieczni Unaia Emery'ego nie przestraszyli się "Blaugrany" i od pierwszego gwizdka arbitra przystąpili do ataku. Tradycyjnie przeciwko Barcelonie ich najgroźniejszą bronią były ataki lewą stroną, gdzie biegali Jordi Alba i Jeremy Mathieu. Starając się zapobiec tym akcjom Pep Guardiola zdecydował się posadzić na ławce rezerwowych Daniego Alvesa i na prawej obronie ustawić Carlesa Puyola. Nic to jednak nie dało. W 27. minucie Francuz Mathieu przedarł się lewą stroną, dokładnie dośrodkował w pole karne, a nadbiegający Jonas precyzyjnym strzałem z pierwszej piłki pokonał Jose Manuela Pinto.
Golkiper Barcelony w tej sytuacji nie miał żadnych szans, ale gdyby nie błąd sędziowski, to w tym momencie nie byłoby go nawet na boisku. W 18. minucie wybiegając poza pole karne zagrał on bowiem ręką, co umknęło zarówno sędziemu głównemu, jak i jego asystentowi. Dzięki tej decyzji goście do końca spotkania grali w pełnym składzie, a w 35. minucie doprowadzili do wyrównania. Alvesa strzałem głową pokonał Cales Puyol, który podobnie jak w pierwszym meczu ćwierćfinału przeciwko Realowi Madryt uciekł kryjącemu go rywalowi i wykorzystał dokładne dośrodkowanie z rzutu rożnego.
PUYOL NA 1:1
Rewanżowe spotkanie odbędzie się w przyszłą środę na Camp Nou. Dzięki remisowi na wyjeździe Katalończycy są w lepszej sytuacji wyjściowej, ale piłkarze Emery'ego na pewno nie zrezygnują z walki o awans do wielkiego finału. W drugim półfinale duży krok ku awansowi uczynili piłkarze Athletic Bilbao, którzy we wtorkowy wieczór pokonali na wyjeździe rewelację rozgrywek trzecioligowe Desportivo Mirandes 2:1, dzięki dwóm trafieniom Fernando Llorente.
SKRÓT MECZU MIRANDES - ATHLETIC
CF Valencia - FC Barcelona 1:1 (1:1)
Bramka dla Valencii: Jonas (27')
Bramka dla Barcelony: Carles Puyol (35')
- Także na ten temat



AFP






















Piłka z karnego dolatuje do bramki w krótszym czasie niż reakcja człowieka.
Nie ma mowy tutaj o żadnych umiejetnościach bramkarza. Trzeba wybrać róg w który się rzucisz i liczyć na to że "najlepszy zawodnik śwaiata"(haha) źle uderzy w piłkę. Czyli jednym słowem mówiąc FART składający się z kilku czynników.Opublikowane 02/02/2012 o godz. 15:38
@Taiczo
to nie był Busquets, to był Pique... i racja - to był faul kartkowy, ale "Barcelonie kartek się nie pokazuje", bo oni są "święci".Opublikowane 02/02/2012 o godz. 08:01
Nie zeby cos, ale przeczysz sam sobie pisanie o zle strzelonym karnym właśnie nie pokazuje Barcy w dobrym świetle, bo mówi "jest słaby, nie umie strzelić karnego", to wspomnienie o świetnej paradzie lepiej świadczy o Barcie, to cos w stylu "okej, strzelił dobrze, po prostu bramkarz był świetny i obronił", docenienie przeciwnika zamiast krytykowania druzyny. Ale wy oczywiście znajdziecie faworyzowanie Barcelony nawet tam, gdzie jest dokładnie na odwrót, to co dopiero w moim zdaniem obiektywnych artykułach ES -.- .Opublikowane 02/02/2012 o godz. 07:57
Nie ma czegoś takiego jak zle strzelony karny no chyba że nie trafi ktoś w bramke tylko i tylko wtedy jest zle strzelony.Ale cała reszta to zasługa kapitalnych umiejętności bramkarza i tymi dziś popisał sie Alves ,bo strzelić karnego to nic ,ale wyczuć zamiary napastnika i obronić to coś wielkiego.Ale co taki marny sezonowiec farsy jak ty może o tym wiedzieć.Opublikowane 02/02/2012 o godz. 01:49
piszesz wspaniała parada Alvesa....a słyszałeś kiedyś że coś takiego jak obroniony karny nie istnieje, a jest tylko źle strzelony... -.- co za ludzie tu pisza omg.Opublikowane 02/02/2012 o godz. 01:45
w przypadku tego co dzieje się w madrycie...realu. To najlepszy z możliwych autorytetów...Opublikowane 02/02/2012 o godz. 01:43
Jakby takie cos zrobił gracz innej drużyny to pewnie bys pierwszy krzyczał o czerwieni to się nazywa sprawiedliwość a;la barcelona.Opublikowane 02/02/2012 o godz. 00:22
Myślę, że mocniejszy niż Ty.Opublikowane 02/02/2012 o godz. 00:03
tak tak pinto busquets thiago i jeszcze profilaktycznie messi i fabregas by na jakis blysk nie trafiliOpublikowane 01/02/2012 o godz. 23:59
akurat marca to słaby autorytet...Opublikowane 01/02/2012 o godz. 23:48
Magia Pinto ;]Opublikowane 01/02/2012 o godz. 23:40
odnośnie Ramos powiedziano już wszystko nawet Marca poparł decyzje arbitra...dorośnij i mecze zacznij oglądać oczami, a nie miłością, czy nienawiścią do jakiegoś klubu, co do dzisiaj Pinto powinien otrzymać czerwień, jednak ja nie żałuje bo mecz był wspaniały.Opublikowane 01/02/2012 o godz. 23:28
o czym ty marzysz.tydzień temu o nieuznanej bramce Ramosa napisali,że to była mało istotna decyzja(!),tak więc o tym przypadku nie warto nawet wspominać :)Opublikowane 01/02/2012 o godz. 23:22