Do tej pory kibicom angielskiej piłki znana była "suszarka Fergusona". Szkocki menedżer Manchesteru United w przerwach meczów, przy niekorzystnych wynikach swojej drużyny, zwykł nie pozostawiać na podopiecznych suchej nitki. Często męska rozmowa działa cuda. Można się tylko domyślać, w jakim tonie do graczy Arsenalu wypowiadał się w przerwie meczu z Aston Villą Arsene Wenger.
"Kanonierzy" w pierwszych 45 minutach zawodzili na całej linii. Niby prowadzili grę, ale nie potrafili stworzyć żadnej klarownej okazji pod bramką Shaya Givena. Aston Villa tymczasem zaprezentowała wysoką skuteczność. Goście wypracowali sobie dwie sytuację, po których dwukrotnie piłkę z siatki musiał wyciągać Łukasz Fabiański. Najpierw Polaka pokonał Richard Dunne, a następnie gola strzelił Darren Bent. Przy obydwu sytuacjach bardzo bierna zachowywali się obrońcy gospodarzy.
W drugiej połowie na murawie obserwowaliśmy odmieniony zespół "Kanonierów". Widząc grę gospodarzy, jeszcze przy stanie 0:2, Rio Ferdinand napisał na swoim Twitterze, że "piłkarze Arsenalu są w stanie odwrócić losy meczu". Chwilę później kontaktowego gola strzelił Robin van Persie. Holender skutecznie wykonał jedenastkę podyktowaną za faul Dunne'a na Aarona Ramseya.
Nie minęło 180 sekund, a na tablicy wyników widniał remis 2:2. Kuriozalnego gola strzelił Theo Walcott.
Wynik w 61. minucie ustalił van Perie, który po raz drugi nie pomylił się przy rzucie karnym. Co ciekawe, został on podyktowany za przewinienie Benta. Tym samym dwaj bohaterowie Aston Villi z pierwszej połowy, przeistoczyli się w antybohaterów.
GOLE Z MECZU (WIDEO)
- Także na ten temat



PA Sport 






















GO GO GUNNERS!!!Opublikowane 29/01/2012 o godz. 19:38