- Co z tego, że Grzesiek Rasiak strzeli od czasu do czasu gola. On już miał swoje pięć minut w kadrze - powiedział kilka dni temu na łamach "Przeglądu Sportowego" Franciszek Smuda, chyba już definitywnie ucinając dyskusje o powrocie napastnika Reading do reprezentacji.
W środę późnym wieczorem Rasiak miał fantastyczną okazję, by zagrać selekcjonerowi na nosie. Był od tego o pięć metrów. Dokładnie tyle miał do bramki Liverpoolu, gdy w 22. minucie dostał podanie od Simona Churcha. Leniwie lecąca piłka minęła wszystkich w polu karnym, nie trafił w nią też Jamie Carragher, a akcję zamykał Rasiak. Polak był kompletnie zaskoczony i nie zdążył odpowiednio ułożyć nogi. Piłka odbiła się od jego piszczela i poszybowała nad bramką leżącego już rezerwowego bramkarza Liverpoolu Diego Cavalieriego.
Nie było zatem bramki Grzegorza Rasiaka i dorobek Polaka w pucharowych zmaganiach z Liverpoolem ograniczył się do asysty w pierwszym meczu. Również w dodatkowym spotkaniu Rasiak grał od początku i tak jak przed tygodniem został ściągnięty w drugiej połowie. Tym razem przebywał na boisku 65 minut.
Równie spektakularne pudło jak Rasiak zaliczył po przerwie Jobi McAnuff. Pomocnik Reading ruszył na bramkę "The Reds" ze swojej połowy i minął wszystkich zawodników gospodarzy. Został mu tylko Cavalieri, który wybiegł z bramki, skracając kąt. Piłka nieznacznie minęła i Brazylijczyka, i słupek bramki Liverpoolu.
Piłkarzom Rafy Beniteza do dowiezienia zwycięstwo zabrakło sekund. Prowadzili po samobójczym trafieniu Ryana Bertranda w doliczonym czasie pierwszej połowy, ale zostali sprowadzeni na ziemię w doliczonym czasie drugiej połowy. Sędzia dał się nabrać na sztuczkę jednego z kolegów Rasiaka, który upadł na boisko i wymusił rzut karny. Do wyrównania doprowadził Gylfi Sigurdsson, a losy spotkania rozstrzygnął w dogrywce Shane Long.
- Co mogę powiedzieć o moich piłkarzach? Byli fantastyczni - cieszył się trener Reading Brian McDermott. - Mówiąc szczerze, zasłużyliśmy na wygraną. Mieliśmy szanse, mogliśmy zapunktować po dobrych wrzutkach. Przybyć na Anfield, strzelić dwa gole i wygrać w 120 minutach to wielka sprawa dla tych graczy - podsumował.
ZOBACZ SKRÓT MECZU LIVERPOOL - READING I PUDŁO RASIAKA



Reuters





















