Do incydentu doszło w meczu pomiędzy Realem Madryt i Tenerifą. W 79. minucie Manuel Pellegrini zdjął z boiska gwiazdora reprezentacji Portugalii. Chcąc pogratulować dobrego występu, ale Ronaldo nie zareagował i od razu udał się bezpośrednio na ławkę rezerwowych. To nie pierwsze takie zachowanie CR9. W spotkaniu z Xerezem Portugalczyk również był niezadowolony z decyzji opiekuna "Los Blancos", czemu dał upust w późniejszych wywiadach.
W dotychczasowych meczach chilijski trener "Królewskich" zawsze wystawiał Ronaldo w pierwszym składzie i tylko dwukrotnie zdejmował przed czasem. Najwyraźniej takie traktowanie nie podoba się, znanemu z humorów, portugalskiemu skrzydłowemu. Można tylko dywagować, czy nie jest tak, aby dlatego, że grając jeszcze na Wyspach Brytyjskich Portugalczyk często strzelał gole w końcowych minutach. Cristiano Ronaldo już kilkukrotnie zaprzeczał, że rywalizuje z Leo Messim o tytuł króla strzelców (pichichi). - Moim celem nie jest zostanie najlepszym strzelcem. Ani pichichi, ani pachocho. Liczą się zwycięstwa - podkreślał najdroższy piłkarz globu.
Warto przypomnieć, że poprzedni szkoleniowiec Portugalczyka, Sir Alex Ferguson również walczył z temperamentnym zawodnikiem. Patrząc na sukcesy, jakie Manchester United wywalczył z Ronaldo w składzie wydaje się, że trener Manuel Pellegrini musi ugryźć się w język i znosić zachowania gwiazdora.



EFE





















