Piłka nożna - Primera Division
06/03/2010 - 21:41Wielki finisz Realu kończy się na pozycji lidera

Real Madryt przegrywał z Sevillą 0:2 na Santiago Bernabeu, ale potrafił się podnieść i wygrał ostatecznie 3:2 po trafieniu Van der Vaarta w ostatniej minucie meczu. "Królewscy" wykorzystali wpadkę Barcelony, która zremisowała z Almerią, i objęli prowadzenie w tabeli Primera Division.
Wielki szlagier Primera Division, czyli mecz Realu z Sevillą rozpoczął się, gdy Barcelona przeżywała męki w spotkaniu ze słabą Almerią. Kataloński zespół zremisował 2:2, ale zanim się to stało, musiał dwukrotnie odrabiać straty, bo Almeria obejmowała prowadzenie 1:0 i 2:1. Po 12 minutach meczu gospodarze prowadzili dzięki trafieniu Cismy. Wyrównał zaraz przed przerwą niezawodny Lionel Messi. Zanim Barcelona oswoiła się po ciężkim początku Valdes drugi raz musiał wyciągać piłkę z siatki, na początku drugiej połowy. Tym razem pokonał go kolega z drużyny Carles Puyol. Prowadzenie Almerii nie trwało jednak długo, bo w 66. minucie ponownie wyrównał Lionel Messi.
Real Madryt miał zatem wielką szansę zrównać się punktami i wyprzedzić odwiecznego rywala, który strcił dwa punkty. Zadanie nie było jednak takie proste pomimo gry na swoim obiekcie. Na Santiago Bernabeu przyjechała Sevilla, która jest w absolutnym czubie tabeli. W obozie "Królewskich" spodziewano się ciężkiego meczu, ale kto mógł się spodziewać, że po 52 minutach będzie aż 2:0 dla przyjezdnych. Najpierw po dziesięciu minutach gry Casillasa pokonał Alonso, a w drugiej połowie prowadzenie podwyższył Dragutinović.
Jednak niedługo po drugim golu dla Sevilli, Real przeszdł metamorfozę. Sygnał do odrabiania strat dał w 60. minucie Criastiano Ronaldo. Zanim Sevilla na dobre nie otrząsnęła się po stracie gola był już remis, bo gola strzelił Ramos. Gdy powoli wydawało się, że Real straci w sobotni wieczór punkty, tak samo jak Barcelona, pozycję lidera uratował Van der Vaart, który strzelił zwycięskiego gola w doliczonym czasie gry.
Szczęśliwe zwycięstwo dało Realowi pierwsze miejsce w tabli. Barcelona i "Królewscy" mają 62 punkty po 25 kolejkach. Primera Division przewodzą stołeczni, bo mają lepszą różnicę bramek o dwa gole.
- Teraz Real Madryt bardziej zależy od siebie. Nie musimy już czekać na potknięcia innych - powiedział trener „Królewskich” Manuel Pellegrini. - Na początku było sporo płaczu, bo spaliśmy przez pierwsze 15 minut. Wejście Gutiego i Van der Vaarta dało drużynie więcej świeżości - dodał.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
2 Do 11 z 11