Obie bramki dla Realu strzelił Gonzalo Higuain. I zrobił to w stylu imponującym. Na gole numer cztery i pięć w tym sezonie potrzebował 180 sekund.
W pierwszej sytuacji świetnym krosowym podaniem popisał się Brazylijczyk Marcelo. Higuain przyjął piłkę na klatkę piersiową i prawą nogą posłał ją obok Oscara Ustariego. Współautorem drugiego gola dla "Królewskich" był Karim Benzema. Tym razem "Igła" uprzedził bramkarza Getafe i podwyższył prowadzenie.
Pellegrini odetchnął z ulgą, bo po pucharowej kompromitacji jego posada zawisła na włosku. "Królewscy" w tym sezonie mecze wybitne przeplatają beznadziejnymi, a przynajmniej rozczarowującymi. Potrafili gromić w Primera Division, by za chwilę dać się amatorom AD Alcoron.
- Wstydzę się za to, ale nie zrezygnuję - oznajmił Pellegrini. Jego dymisji dopominały się bodaj wszystkie hiszpańskie media. Porażkę 0:4 drużyny, której tylko jeden zawodnik zarabia dziesiątki razy więcej, niż wynosi budżet Alcoron, określono mianem hańby. - Potrafiliśmy się już podnosić z takich upokorzeń - mówił z kolei Raul, prosząc kibiców o przebaczenie.
W spotkaniu z Getafe "Królewscy" odrobili lekcję pokory, choć i tym razem zagrali swoim fanom na nerwach. Real udowodnił jednak, że jest klasową drużyną, nawet jeśli musi sobie radzić w osłabieniu.



Eurosport





















