W ciągu najbliższych dni przed Realem są dwa ważne mecze. Środowy z FC Zurich w Lidze Mistrzów, którym (przy równoczesnej wygranej Milanu z Olympique Marsylia) „Królewscy” mogą zapewnić sobie wyjście z grupy. O wiele ważniejsza wydaje się jednak niedzielna wojna z Barceloną na Camp Nou. Na ten mecz, ochrzczony już „najbardziej spektakularnym El Clasico w historii” patrzeć będzie cały piłkarski świat.
W tym kluczowym dla Realu momencie, szkoleniowiec postanowił wreszcie przejść do ofensywy w kontaktach z mediami i udowodnić swoją charyzmę.
- Kiedy powiem coś na konferencji prasowej, to wkrótce dowiaduję się, że to kłamstwo. Kiedy powiem coś odwrotnego, to też jest kłamstwo. Koniec końców trener tego zespołu, ktokolwiek by nim był, zaczyna być postrzegany jak kretyn. Tak nie może być. Trzeba to zmienić raz na zawsze - otwarcie mówi Pellegrini.
Szkoleniowiec przenosząc się kilka miesięcy temu z Villarreal do Madrytu zdawał sobie sprawę z trudności, jakie go czekają. Nie spodziewał się jednak tak wzmożonej krytyki po osiąganiu wcale nie najgorszych rezultatów.
- Chorobą tego klubu i piłki nożnej w ogóle jest wsłuchiwanie się w opinie docierające z zewnątrz - zdiagnozował Pellegrini. - Zwykle mówią one, że każda decyzja trenera jest błędna. Tak samo było z moimi poprzednikami w Realu. Właśnie tego doświadczali Queiros, Capello, Schuster … Z tego powodu Real miał już dziewięciu trenerów w ciągu ostatnich sześciu lat. Coś jest nie tak, skoro po siedmiu wygranych meczach [pięć w lidze i dwa w Lidze Mistrzów - przyp.] słyszę i czytam w mediach, że powinienem zostać usunięty ze stanowiska, bo przegrałem mecz w Sevilli - dziwi się szkoleniowiec Realu.
- Mam świadomość, że nie gramy atrakcyjnie dla oka - przyznaje. - Ale halo, pobudka! Wszystkie liczby wskazują, że przechodzimy typowe problemy adaptacyjne. Nie wygląda to tak źle, jak niektórzy opowiadają. Jestem przekonany, że praca, którą sumiennie wykonujemy, przyniesie efekty i będziemy punktem odniesienia dla innych zespołów zarówno w Primera Division, jak i w Lidze Mistrzów. Kiedy zaczynałem pracę w Villarreal, też na początku nie było łatwo. Później wszyscy przyznali, że z czasem drużyna prezentowała się o niebo lepiej - przypomina Pellegrini.
Ściągnięty latem tego roku do Madrytu chilijski szkoleniowiec - po opłaceniu przez „Królewskich” 4 milionów euro odszkodowania za przedwczesne rozwiązanie kontraktu z Villarreal - wciąż cieszy się poparciem władz klubu. Mimo licznych spekulacji i tworzenia list z nazwiskami następców Pellegriniego, decydenci konsekwentnie darzą trenera zaufaniem i dają mu czas.
- Gra Realu jest obecnie trudna do oceny, bo wszystko jest niestabilne na tym etapie budowy drużyny - przyznaje wiceprezydent Realu Miguel Pardeza. - Nie jest łatwo w tak krótkim czasie dostosować styl gry do filozofii preferowanej przez Pellegriniego. Jest dużo meczów i mało czasu pomiędzy nimi, żeby wszystko poukładać. Rozumiemy, że trener potrzebuje czasu. Wciąż jest dużo do poprawienia, mimo że jesteśmy liderami Primera Division.
Pardeza nie chciał wprost skomentować przydzielenia przez Chilijczyka roli rezerwowego piłkarzowi, który już stał się legendą „Królewskich”. - Raul udowodnił na przestrzeni lat gry w Madrycie swoje oddanie dla klubu, a także jak wspaniałym jest zawodnikiem - powiedział wymijająco wiceprezes Realu.
Derby Europy pomiędzy Barceloną a Realem rozpoczną się w niedzielę, 29 listopada, o godzinie 19:00. Relację tekstową rozpoczniemy ok oło kwadransa przed pierwszym gwizdkiem. Codziennie znajdziecie też wieści z obozó w Realu i Barcelony na naszych stronach.



EFE





















