32-letnia napastnik, który jest żywą legendą Realu Madryt, podporządkował się decyzji szkoleniowca, Manuela Pellegriniego. Chilijczyk uznał, że w podstawowym składzie grac będą Gonzalo Higuain lub Karim Benzema, a Raul będzie pojawiał się na boisku w końcówkach meczów, bądź przy okazji mniej ważnych spotkań. Wielu zawodników wyrażałoby swoje niezadowolenie i mówiło o zmianie zespołu. Ale nie Raul, który na Santiago Bernabeu występuje już od 15 lat.
W rozmowie z hiszpańskim dziennikiem "AS", piłkarz wyznał, że nie jest zbyt szczęśliwy z faktu, że grzeje ławę, ale doskonale zdaje sobie sprawę, dlaczego jest tak a nie inaczej.
- To oczywiste, że kiedy zawodnik gra mało, to nie jest to dla niego idealna sytuacja - powiedział Raul. - Ale prędzej czy później musiało do tego dojść - dodał.
Patrząc na swoją wspaniałą karierę, napastnik "Królewskich" powiedział: "Gram od 15 lat i osiągnąłem wszystko. Teraz jestem w innej sytuacji. Jak każdy piłkarz, chcę grać, ale trzeba być skromnym i pamiętać o tym, że są jeszcze koledzy, którzy dobrze sobie radzą. Będę ich dalej wspierał, ponieważ jestem zżyty z zespołem. To jest sytuacja, którą trzeba zaakceptować i nadal czuję się zaszczycony mogąc pomóc drużynie w ten sposób.
Raul nie chce mówić o swoich dalekosiężnych planach. - Mam kontrakt do 2011 roku i koncentruję się na dwóch polach, na których wciąż rywalizujemy - lidze i Lidze Mistrzów. Później będzie czas, by myśleć o przyszłości - zakończył napastnik, który w reprezentacji Hiszpanii rozegrał 102 mecze i zdobył 44 bramki.



Getty Images





















