Przed spotkaniem nastroje w obu zespołach nie były najlepsze. Goście pozbawieni najdroższego piłkarza świata i z kontuzjowanym Gonzalo Higuainem, natomisat El Depor bez Felipe Luisa. Piłkarze Miguela Angela Lotiny wyszli na przywitanie w koszulkach z napisem "Felipe estamos contigo", co oznacza, że Felipe jesteśmy z Tobą. Co więcej, "Królewscy" przyjechali na północ Hiszpanii z bagażem historii. Otóż od 1991 roku nie potrafili wygrać z Deportivo na El Riazor.
Real rozpoczął bardzo odważnie. Zdecydowana przewaga została udokumentowana już w 13. minucie gry. Obrońcy gospodarzy nie potrafili wybić futbolówki za pole karne, ta trafiła do Estebana Granero, a "Pirat" precyzyjnym strzałem głową pokonał Daniela Aranzubię. Widać było, że trener Manuel Pellegrini bardzo umowywował swych podopiecznych. W 39. minucie przed szansą na doprowadzenie do remisu stanął Juan Rodriguez, ale obronną ręką wyszedł blok defensywny "Los Blancos". Jak wiadomo w futbolu, "niewykorzystane sytuacje się mszczą". Kontratak gości wyprowadził Guti i dograł do Kaki. Brazylijczyk przepięknie wypuścił w uliczkę Gutiego. Ten znalazł się w sytuacji sam na sam, a następnie popisał się majstersztykiem oddając piętą piłkę do nadbiegającego Karima Benzemy. Francuz miał pustą drogę do bramki i pokonał bramkarza Deportivo.
Druga połowa stała na zdecydowanie niższym poziomie. Częściej do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, ale bez skutku. Było tak aż do 87. minuty. Zmiennik Riki padł w szesnastce Realu. Wydaje się, że był to błąd arbitra Ayza Gámeza, nie mniej jednak do piłki podszedł sam poszkodowany. Mimo, że futbolówka zatańczyła na rękawicach Ikera Casillasa to kibice zgromadzeni w zimny wieczór na El Riazor mogli cieszyć się z gola ich ulubieńców.
Już w doliczonym czasie gry, do akcji ofensywnej "Królewskich" podłączył się prawy obrońca Alvaro Arbeloa i wyłożył piłkę do Karima Benzemy. Francuz płaskim strzałem pokonał Aranzubię i było 3:1 dla przyjezdnych. Było to siódme trafienie byłego snajpera Olympique Lyon w tym sezonie Primera Division.
Real tym samym dotrzymał kroku prowadzącej w tabeli Barcelonie. Podopieczni Pepa Guardioli nie bez problemów pokonali na wyjeździe 1:0 Sporting Gijon.
- Także na ten temat



Reuters





















