Wczoraj pisaliśmy o tym, czy Cristiano Ronaldo powinien przejąć numer „7”, który pozostał w Realu wolny po transferze Raula Gonzaleza do Schalke 04. Jak się okazuje teraz numery na trykotach to gorący temat na Półwyspie Iberyjskim. Zdaniem hiszpańskiego dziennika „Mundo Deportivo” działacze Barcelony pozostawili wolny numer „4” dla Cesca Fabregasa.
Chociaż menedżer Arsenalu stanowczo stwierdził, że kapitan „Kanonierów” pozostanie w Londynie wiele może się zdarzyć. - To tylko szum medialny. Cesc jest dla nas bardzo ważnym graczem, jest naszym kapitanem, właśnie dlatego nie chcemy, aby odchodził - mówił Arsene Wenger.
Do tej pory posiadaczem koszulki Barcelony z numerem 4. był Rafael Marquez. Jednak Meksykanin najprawdopodobniej dołączy do Thierry’ego Henry, który przeniósł się do New York Red Bulls.
Fabregas na pewno byłby zaszczycony przywdzianiem trykotu z numerem “4”, gdyż wcześniej grał z nim jego ulubienieć i wzór, a obecnie szkoleniowiec „Blaugrany”, Pep Guardiola.
Jak podaje hiszpańska gazeta dwie strony (Arsenal i Barcelona) mimo publicznego zaprzeczania transferu są bardzo blisko osiągnięcia porozumienia w sprawie Fabregasa.



Reuters






















Visca El Barca <3 !!!Opublikowane 30/07/2010 o godz. 11:05