Stosunkowo długo cieszyli się z prowadzenia w lidze kibice Realu Madryt. Co prawda Barcelona od początku osiągnęła miażdżącą przewagę nad rywalami, ale przez długie minuty nie przynosiło to efektu w postaci gola.
Gospodarze starali się grać ładnie dla oka, jednak jak się miało później okazać, lepsze korzyści przynosiły proste rozwiązania. Należy również dodać, że bardzo dobre spotkanie rozgrywał w bramce Malagi Gustavo Munua.
Mijały kolejne minuty, a wynik ciągle nie ulegał zmianie. W końcu, w 69. minucie kombinować przestał Pedro. Młody pomocnik "Blaugrany" huknął zza pola karnego, zapominając o ładnych ozdobnikach. Akurat w tej sytuacji zaspał nieco golkiper gości i kibice na Camp Nou mogli cieszyć się z prowadzenia ich ulubieńców.
Barca się rozkręcała, a tymczasem... do remisu doprowadzili przeciwnicy! Błąd całej obrony gospodarzy wykorzystał rezerwowy Valdo i zapachniało niespodzianką, ba sensacją!
Żarty się skończyły i podopieczni Guardioli musieli wrzucić najwyższy bieg. Tuż przed końcem spotkania, upragnioną, dającą trzy punkty Barcelonie bramkę zdobył Leo Messi. Chwilę później piłkę do siatki Malagi wpakował jeszcze Zlatan Ibrahmović, ale sędzia nie uznał tego trafienia, dopatrując się faulu Szweda na Weligtonie.
SPRAWDŹ AKTUALNĄ TABELĘ PRIMERA DIVISION



EFE






















widac że BARCA nie jest w formie ale najważniejsze że nie traci przy tym punktów ;)Opublikowane 28/02/2010 o godz. 06:41