Wielki szok mogli na początku meczu przeżyć kibice Barcelony. Gdyby Alfaro miał lepiej ustawiony celownik, Teneryfa po kwadransie mogłaby prowadzić przynajmniej 3:0! Najpierw wypożyczony z Sevilli napastnik trafił w poprzeczkę bramki Victora Valdesa, a następnie dwukrotnie przegrał pojedynek z golkiperem gości, będąc w naprawdę dogodnych sytuacjach.
Podopiecznym Pepa Guardioli udało się przetrwać szturm przeprowadzony przez gospodarzy i z czasem zaczęli odzyskiwać teren, choć gra Barcelony nie wyglądała najlepiej.
Dobre zespoły poznaje się jednak podobno po tym, że potrafią strzelać bramki, kiedy nie idzie. Tak też było i tym razem. W bardzo krótkim czasie, goście załatwili sprawę wyniku tego spotkania. Rozpoczął wszytko w 36. minucie Messi, a tuż przed przerwą dwa celne ciosy zadali graczom Teneryfy: Carles Puyol i po raz drugi Messi.
Druga połowa przebiegła pod znakiem spokojnej gry Barcelony i bardzo nieśmiałych prób graczy gospodarzy do zdobycia honorowej bramki.
W efekcie jednak kolejne trafienia zaliczyli Katalończycy. Hat tricka na kwadrans przed końcem skompletował Messi, a Teneryfę pogrążył Ezequiel Luna, pokonując własnego bramkarza. Przy ostatnim, piątym golu, ogromny udział miał rezerwowy Pedro. Nie cieszył się on jednak z podwyższenia wyniku, gdyż grał on w swoim rodzinnym mieście.
Godny podkreślenia jest bardzo dobry występ Bojana Krkica, który w wyjściowej jedenastce zastępował dziś pauzującego za kartki Zlatana Ibrahimovica. 19-latek zaliczył w tym meczy trzy asysty, wszystkie przy trafieniach Messiego.
Wygrana Barcelony na Teneryfie oznacza, że piłkarze Realu Madryt tylko przez kilkanaście minut mogli cieszyć się z pozycji lidera Primera Division.
- Także na ten temat



AFP






















Visca el Barca!Opublikowane 10/01/2010 o godz. 23:00