Piłka nożna - Primera Division
28/07/2010 - 17:23 - Aktualizacja 28/07/2010 - 17:41Czy Cristiano Ronaldo zasługuje na "7" Raula?

Numer siedem w Realu Madryt kojarzy się tylko z Raulem Gonzalezem Blanco. Teraz po odejściu "El Capitana" jego koszulka została wolna. Oznacza to powrót CR7 zamiast CR9?
Niektóre kluby sportowe, nie tylko piłkarskie, próbując uhonorować wspaniałe dokonania swoich zawodników zastrzegają ich numery w galerii sław. Przypadków takich było co niemiara. W Chicago żaden z zawodników miejscowych "Byków" nie śmie grać z numer "23" na koszulce. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, kto był właścicielem tej liczby.
Kimś takim jak Michael Jordan dla Chicago Bulls był właśnie Raul dla Realu Madryt. Przez 16 lat kariery w tym klubie pobił wiele rekordów, w tym ten najważniejszy w liczbie strzelonych goli. Zawsze oddany swojej pracy. Nie towarzyszyły mu kontrowersje, o których debatowałby cały świat. W piłkarskim słowniku hasło profesjonalizm odsyłałoby nigdzie indziej, tylko do Raula. Zatem, czy w Madrycie nie powinno się postąpić w taki sam sposób jak w Chicago?
Na razie nic o tym nie wiadomo. Ale jasne jest, kto może przejąć numer Raula. Marka CR7 jest wszystkim dobrze znana. Cristiano Ronaldo wyrobił ją sobie grając w Manchesterze United. Portugalczyk ma nawet sieć sklepów opartą na tym znaku towarowym (CR7). Całym biznesem zarządza jedna z jego sióstr.

Gdy Ronaldo przechodził do Realu Madryt siódemka była naturalnie zajęta, dlatego gwiazdor wybrał dziewiątkę. CR7 to jednak nie CR9, a kibice przyzwyczaili się do pierwszej wersji.
Jednocześnie nasuwa się pytanie, czy Cristiano Ronaldo zasługuje na przejęcie numeru, który w Madrycie stał się niemal pewnym historycznym reliktem należącym do klubowej legendy. Pod względem umiejętności portugalskiemu pomocnikowi nie można nic zarzucić. Kontrowersje budzi jednak jego styl życia poza boiskiem.
Jest on często bohaterem wielu skandali. Pod tym względem stanowi zupełne przeciwieństwo Raula. Najbardziej ortodoksyjni kibice "Los Blancos" mogą w pewnym sensie odebrać przejęcie przez Ronaldo numeru "El Capitana" jako profanację.
Z pierwszych doniesień mediów wynika, że klub przychyli się raczej do przekazania numeru Ronaldo. Wpływ na to mają kwestie ekonomiczne i to, że CR7 wrył się już tak bardzo w świadomość kibiców, że każdy z nich chciałby zapłacić za taką koszulkę. Ale czy jest to dobre rozwiązanie?
Gest z zastrzeżeniem "7" byłby o wiele bardziej znaczący niż najbardziej huczne pożegnanie na Santiago Bernabeu i ładny "zegarek" na drogę w dowód wdzięczności.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
91 Do 100 z 100