Konsekwencja, spokój i wiara we własne umiejętności. Te trzy czynniki charakteryzowały piłkarzy Manchesteru City w niedzielne popołudnie w wyjazdowym meczu na Villa Park. Podopieczni Roberto Manciniego od pierwszego gwizdka sędziego przejęli inicjatywę na boisku i cierpliwie wypracowywali sobie kolejne sytuacje do zdobycia gola. Mimo tego, że nie imponował skutecznością Sergio Aguero, a na ławce rezerwowych spotkanie rozpoczął Edin Dżeko, to kwestią czasu było to, aż goście dopną swego.
Bezbramkowy remis utrzymał się do 63. minuty. Wtedy to "The Citizens" egzekwowali wtedy rzut rożny, a w roli glównej wystąpili dwaj byli piłkarze Aston Villi. Dośrodkowywał James Milner, a piłkę głową zgrał Gareth Barry. Oba zagrania były idealne, co wykorzystał Joleon Lescott. Znany ze skuteczności pod bramką rywali obrońca wykazał się lepszą orientacją od Richarda Dunne'a i z bliskiej odległości pokonał Shaya Givena.
Kibice gospodarzy, których coraz większa grupa chciałaby zwolnienia managera Aleksa McLeisha, dopiero w końcówce spotkania oglądali swoich pilkarzy atakujących bramkę gości. W doliczonym czasie gry, także po rzucie rożnym, w ekwilibrystyczny sposób uderzał na bramkę Darren Bent, ale strzał najlepszego snajpera Aston Villi instynktownie obronił Joe Hart. Nie można się jednak dziwić ofensywnej niemocy drużyny z Birmingham, skoro na przykład na lewej flance w niedzielne popoludnie biegali Carlos Cuellar (nominalny środkowy obrońca) i Emile Heskey (nominalny środkowy napastnik). Było to zresztą piąte z rzędu spotkanie, w którym zespół szkockiego managera nie zdobył bramki w meczu, w którym Heskey znalazł się w wyjściowym składzie.
Aston Villa - Manchester City 0:1 (0:0)
Bramka dla Manchesteru City: Joleon Lescott (63')
- Także na ten temat



Reuters





















Do końca sezonu jeszcze kilkanaście kolejek.... Matematycznie rzecz ujmując City może sie jeszcze nie zakwalifikować do Ligi Mistrzów.Opublikowane 12/02/2012 o godz. 22:30