O pamiętnym ciosie karate w wykonaniu de Jonga mówiło się przynajmniej tyle samo co o wyniku finału. Zaatakowany Alonso był w szoku. - To jedna z najgorszych interwencji w mojej karierze - opowiadał. Mówiło się, że Holender złamał mu nawet żebro.
Za niczym niezuzasadnione wejście Nigel de Jong zobaczył tylko żółtą kartkę. Szybko stał się jednak bohaterem internetu. W sieci pojawiły się dziesiątki przeróbek filmu z jego faulem w konwencji gier komputerowych "Street Fighter" czy "Mortal Kombat".
W niedzielę Nigel de Jong znów o sobie przypomniał. - To kryminalista, dla którego nie powinno być miejsca w sporcie! - stwierdził ekspert holenderskiej telewizji Hugo Vorst. - Jemu przydałaby się wizyta u psychiatry - wtórował menedżer Sparty Rotterdam Jan Everse. Rodacy de Jonga w ten sposób komentowali jego ostre wejście dwoma nogami w Hatema Ben Arfę. Paradoksalnie w tym przypadku sędzia nawet nie przerwał gry.
Piłkarz Newcastle doznał jednak podwójnego złamania: kości piszczelowej i strzałkowej. Do gry będzie zdolny najwcześniej za pół roku. Podobnego urazu doznał Marcin Wasilewski.
Hatem Ben Arfa to kolejna ofiara Nigela de Jonga. W meczu towarzyskim przed mistrzostwami świata Holender złamał też nogę Amerykaninowi Stuartowi Holdenowi.
Brutalnego piłkarza wziął w obronę klubowy trener. - Nie wydaje mi się, żeby to było złośliwe zagranie. On taki nie jest - zapewniał asystent Roberta Manciniego w City Brian Kidd. Selekcjoner "Oranje" Bert van Marwijk dodał, że będzie musiał porozmawiać z nim o takich wejściach, i wyrzucił go z kadry na mecze eliminacji Euro 2012 ze Szwecją i z Mołdawią. - Nie widziałem innego wyjścia - oznajmił van Marwijk.



Eurosport





















