Piłka nożna - Premier League
21/12/2009 - 22:03Saganowski: Płacą dalej, ale grać nie dadzą

- Słyszałem, że rozwiązałem kontrakt, ale to nieprawda! - mówi eurosport.pl Marek Saganowski. Były napastnik reprezentacji Polski zaprzeczył, że w zeszłym tygodniu uwolnił się od Southampton. Opiewający na 18 tysięcy funtów miesięcznie kontrakt pozostaje ważny do czerwca.
Z Markiem Saganowskim, napastnikiem Southampton i reprezentacji Polski, rozmawia Paweł Drażba
Co słychać? Jak idą poszukiwania nowego klubu?
- Jak to nowego klubu?
Podobno rozwiązał pan kontrakt z Southampton w ubiegłym tygodniu.
- No, kurczę. Słyszałem o tym, że ktoś tak napisał, ale nie wiem kto i skąd miał taką wiadomość. Bo to nieprawda! Odbieram różne telefony od rana i wszystkim to prostuję. Wciąż jestem zawodnikiem Southampton! Mam kontrakt do czerwca i nie zamierzam go rozwiązywać póki nie znajdę sobie nowego klubu. Nie chcę być w takiej samej sytuacji jak Ebi Smolarek. Nie chcę zostać na lodzie.
Czyli jak teraz wygląda pana sytuacja w Southampton?
- Nadal trenuję z pierwszym zespołem, ale na mecze mnie nie zabierają. Gram więc w rezerwach.
A dlaczego nie zabierają?
- Bo mówiłem wprost, że chcę zmienić klub. Southampton mnie co prawda nigdzie nie puścił, a trener postanowił, że nie będzie na mnie za karę stawiał. Znalazł nowych na moje miejsce. Takie życie. Spokojnie trenuję i czekam na oferty.
Czyli święta znowu spędzi pan w Anglii?
- A zaskoczę pana: nie. Jutro wracam do Polski. Za dobrą pracę na treningach dostałem dziesięć dni wolnego. Jadę więc do rodziny do Łodzi.
Jak kojarzą się panu Święta Bożego Narodzenia?
- A bardzo dobrze, miło! Znaczy wtedy jeśli spędzam je z rodziną, mam czas na odpoczynek, relaks. A nie wtedy kiedy muszę biegać i grać. Dlatego cieszę się, że w tym roku święta spędzę w rodzinnym gronie.
To chyba pierwszy raz od dłuższego czasu, bo w Anglii święta zwykle spędzał pan na boisku.
- Rok temu spędziłem jeszcze Święta w Polsce. Bo byłem wypożyczony do Danii, do Aalborga. Skończyliśmy grać do grudnia, a do Southampton miałem wrócić dopiero pierwszego stycznia. Już 10 grudnia byłem więc w Polsce i odpoczywałem. Teraz znowu mi się udaje. Ale zazwyczaj rzeczywiście Święta spędzałem na boisku, bo w Anglii gra się w piłkę cały czas.
Którą potrawę wigilijną zje pan w tym roku najchętniej?
- Dawno karpia nie jadłem. Chętnie skosztuję też pierogów i zupy grzybowej. Yhm... Rozmarzyłem się. A to nie dobrze, bo wiadomo, że muszę dbać o linię, trzymać formę. Nie będę mógł sobie pozwolić na obżarstwo.
Prezenty od Mikołaja już kupione?
- A jeszcze nie do końca. Kilka w Anglii kupiłem, ale wszystko skompletuję już w Polsce.
A czy pamięta pan jaki pan dostał dotychczas najfajniejszy prezent na Święta?
- Jednego konkretnego nie, bo wiele ich było. Począwszy od samochodów na kable, po pistolety. Oczywiście wtedy, kiedy byłem mały. Najmilej jednak wspominam całą tę scenerię, jak się do Świąt szykowaliśmy. Jak z kuzynami jeździliśmy do babci.
A jak plany na Sylwestra?
- Dokładnych jeszcze nie ma. Ale chyba też spędzę go w Łodzi. Wbiję się do jakichś znajomych na imprezę. Ha, ha.
Rok zbliża się do końca, więc czas na podsumowania. Jakie dla pana było ostatnie 12 miesięcy?
- Różne. O ile rok 2008 był bardzo udany, bo pojechałem z reprezentacją na mistrzostwa Europy do Austrii i Szwajcarii, grałem w Lidze Mistrzów, strzelałem bramki w Championship, o tyle ten był średni. Chyba mogę nawet powiedzieć, że ten nieparzysty rok był nieudany. Zaczęło się nieźle, bo wróciłem z Danii do Anglii, strzeliłem kilka goli w lidze. Ale nie udało się Southampton utrzymać w Championship, bo wlepili nam karę za długi. Teraz gram w rezerwach trzecioligowego klubu. To nie jest szczyt moich ambicji.
Czego więc w takim razie życzyć panu na Nowy Rok?
- Przede wszystkim zdrowia! Bo jeśli to będzie, wszystko powinno być dobrze.
I na pewno nowego lepszego klubu.
- Na pewno nowego, ale czy lepszego? Southampton będzie niedługo jednym z najlepszych klubów w Anglii. Mamy świetne obiekty, kibiców. Niedawno zaś do klubu przyszedł nowy sponsor, który jest szóstym najbogatszym w Anglii. Dla klubu idę więc lepsze czasy. Oby dla mnie i dla wszystkich też. Wesołych świąt!








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0