Piłka nożna - Premier League
02/08/2010 - 12:44 - Aktualizacja 02/08/2010 - 13:59Piłkarz Manchesteru cudem uniknął śmierci

- Myślałem, że on nie żyje - powiedział świadek wypadku brazylijskiego pomocnika Manchesteru United Andersona. Zawodnik był bliski spłonięcia w aucie po tym jak w sobotę rano jego sportowy samochód uderzył w ścianę. Do zdarzenia doszło na lokalnej drodze w Portugalii.
Cytowany przez portugalski "Jornal de Noticias" świadek opowiadał, że zawodnik stracił kontrolę nad samochodem na lokalnej drodze niedaleko Bragi w północnej części kraju. Auto uderzyło w ścianę i stanęło w płomieniach.
- Myślałem, że on nie żyje. Mój brat wyciągnął go z samochodu, gdy ten już się palił - powiedział świadek.
W dwuosobowym samochodzie z piłkarzem jechali jeszcze kobieta i mężczyzna.

- Wszyscy troje trafili pod opiekę lekarzy. Mieli tylko małe obrażenia. Młoda kobieta potrzebowała najwięcej opieki, ale to nic poważnego - mówił rzecznik szpitala w Bradze.
Jak podaje policja, wszyscy troje byli w nocnym klubie przed wypadkiem. Agent Andersona zapowiedział, że zawodnik wkrótce wróci do Manchesteru, aby kontynuować leczenie kontuzjowanego kolana. Na razie nie wiadomo, czy piłkarz poniesie jakieś konsekwencje za spowodowanie wypadku. Nie wiadomo też, czy był pod wpływem alkoholu.
22-letni piłkarz przez dwa lata występował w FC Porto. W 2007 roku przeniósł się do Manchesteru United.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
9 Do 18 z 18