Piłka nożna - Premier League
12/12/2009 - 17:27Kuszczak puścił, a Manchester sensacyjnie przegrał

Tomasz Kuszczak po raz piąty z rzędu wystąpił w podstawowym składzie Manchesteru United, ale tym razem zszedł z murawy przegrany. Czerwone Diabły zaskakująco uległy Aston Villi 0:1. Bramkarz reprezentacji Polski bronił nieźle, ale przy straconym golu mógł się zachować lepiej.
W 21. minucie Ashley Young dorzucił piłkę z lewej strony w pole karne. Zaspali w tej sytuacji środkowi obrońcy gospodarzy i Gabriel Agbonlahor nie miał większych problemów z pokonaniem naszego bramkarza. Ciężko winić Polaka za utratę tego gola, ale wydaje się, że mógł zachować się lepiej.
Pochwały naszemu zawodnikowi należą się natomiast za sytuację z 30. minuty, kiedy znakomicie powstrzymał atak Agbonlahora. Dzięki tej interwencji "Czerwone Diabły" nie przegrywały 0:2.
Odkryciem nie będzie stwierdzenie, że to nie był dzień drużyny z Old Trafford. Ataki przeprowadzane przez gospodarzy zatrzymywały się głównie na uważnie grających defensorach Aston Villi. Najbliższy wyrównania, jeszcze w pierwszej połowie był Wayne Rooney, który trafił w poprzeczkę.
Męki "Czerwonych Diabłów" trwały do ostatniego gwizdka sędziego. Większego efektu nie dało wprowadzenie w drugiej połowie Michaela Owena i Dimitara Berbatowa. Nawet grając trójką napastników, Manchester United nie potrafił sforsować obrony gości.
Tym samym bramka Agbonlahora okazała się na wagę kompletu punktów dla Aston Villi. Zwycięstwo to przerwało serię aż 27 ligowych spotkań bez zwycięstwa drużyny z Birmingham nad "Czerwonymi Diabłami". Dla podopiecznych Aleksa Fergusona była to zarazem pierwsza porażka na własnym boisku od dziewięciu miesięcy.
- W drugiej połowie zagraliśmy lepiej i moim zdaniem zasłużyliśmy na bramkę. Niestety był to jeden z tych dni, w których piłka nie chce wpaść do siatki - powiedział po meczu Ferguson.
Z remisu "Czerwonych Diabłów" najbardziej cieszą się w Londynie. Chelsea dziś ledwie zreimsowała u siebie z Evertonem 3:3, a mimo tego i tak uciekła United na kolejny punkcik.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0