Piłka nożna - Premier League
28/12/2009 - 15:58Chelsea biła głową w mur i się przebiła

Chelsea - Fulham 2:1. Zwycięstwo "The Blues" przyszło z wielkim trudem. Fulham objęło prowadzenie na samym początku meczu i dzielnie się broniło grubo ponad godzinę, ale ostatecznie Chelsea wywalczyła zwycięstwo, które z trybun oglądał Jose Mourinho.
Chelsea męczyła się niemiłosiernie w meczu z Fulham. Goście objęli prowadzenie już na samym początku, po katastrofalnych błędach w obronie gospodarzy. Dośrodkowanie Paula Kanchelsky'ego do Zoltana Gery trochę przypadkowo zgrał Bobby Zamora i w 4. minucie meczu kibice na Stamford Bridge zamarli. Dwóch obrońców Chelsea asystowało Zamorze, ale żaden nie potrafił przeszkodzić w podaniu do Gery, który z półobrotu trafił do siatki.
Od tego momentu "The Blues" rzucili się na rywali i parli na bramkę Fulham. W odpowiedzi na gola strzelali z dystansu Drogba i Lampard. Mark Schwarzer rozgrywał jednak doskonałe zawody i najczęściej piłką lądowała w jego rękach. W ogóle cały blok obronny Fulham spisywał się bardzo dobrze. Chris Smalling oraz Aaron Hughes wielokrotnie zatrzymywali gwiazdorów Chelsea. Zwłaszcza ten drugi toczył wyrównany pojedynek z Didierem Drogbą i kilka razy jak profesor zatrzymywał napastnika Chelsea.
Chelsea napierała bez wytchnienia również po przerwie. Trzeba przyznać, że gole podopiecznym Carlo Ancelottiego należały się bez dwóch zdań. Chelsea biła tak głowa w mur do 73. minuty, kiedy w krótkim odstępie czasu "The Blues" przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Wielka w tym rola menedżera gospodarzy, który wprowadził Ivanovicia i Sturridge'a, a ci zrobili różnicę.
Pierwszy zaliczył idealne dośrodkowanie na głowę Drogby. Napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej musiał tylko dostawić głowę do podania. Z drugiej strony miał też sporo szczęścia, bo gdyby lepiej tor lotu piłki obliczył Baird to pewnie uratowałby zespół przed stratą gola. A po chwili było już 2:1. Na prawej stronie szarpnął Kalou i podał Sturridge'a, który z pierwszej piłki kopną na bramkę. Mark Schwarzer doskonale obronił, ale tak niefortunnie, że piłka trafiła w nogi Smallinga i wleciała do bramki.
- Nie było łatwo zmienić wynik w pierwszej połowie. Nie graliśmy dobrze - powiedział Carlo Ancelotti telewizji Syk Sports. - W drugiej części gry zagraliśmy z większą determinacją. Chcieliśmy wygrać ten mecz. Zmieniliśmy system, wykonaliśmy fantastyczną robotę - dodał włoski menedżer Chelsea.
Drużyna Fulham jeszcze zaatakowała w ostatnich minutach, ale Roy Hodgson w swoim arsenale ma armaty znacznie mniejszego kalibru niż Ancelotti w Chelsea i o sensacji nie mogło być mowy.
- Ciężko jest przegrać w dwie minuty po tym, jak przez 70 minut prowadziliśmy i dzielnie się broniliśmy - podsumował szkoleniowiec Fulham.
W ten sposób Chelsea zwiększyła przewagę w tabeli nad drugim Manchesterem United do pięciu punktów. Ma jednak jeden mecz więcej.
Spotkanie swojej byłej drużyny oglądał Jose Mourinho, obecnie trener Interu Mediolan. Mistrz Włoch spotka się z Chelsea w hicie 1/8 finału Ligi Mistrzów.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0