Piłka nożna - Premier League
22/02/2010 - 14:01400 tys. funtów za seks. Ashley Cole płaci z dołu

Ashley Cole zostanie ukarany przez swój klub za swoje pozaboiskowe wyczyny. Włodarze Chelsea nie są zainteresowani wpychaniem się do pozamałżeńskiego łóżka (a raczej łóżek) piłkarza, ale o małżeńskich zdradach bez ograniczeń rozpisują się brytyjskie tabloidy szkodząc wizerunkowi klubu.
"Reprymenda" ma kosztować piłkarza aż 400 tys. funtów!
Korzeni wstydliwej dla 77-krotnego reprezentanta Anglii piłkarza trzeba doszukiwać się w amerykańskim Seattle, gdzie latem zeszłego roku Chelsea przygotowywała się do sezonu.
Wtedy to Cole zaprosił do swojego hotelowego pokoju niejaką Ann Corbitt - miejscową urzędniczkę. Później, chcąc uniknąć szerszych przecieków do prasy i chronić swoje małżeństwo, zaprzeczał przed władzami klubu, że do zdarzenia doszło. I nie chodzi o to, co działo się w samym pokoju. Piłkarz zarzekał się, że jakakolwiek obca kobieta do niego trafiła.
Na nieszczęście dla Cole'a sama pani Corbitt okazała się bardzo wylewna względem dziennikarzy. Jej opowieść o namiętnych czterech godzinach z "kreatywnym i żądnym przygód" kochanku, który "pragnie dawać, a nie tylko brać" mogłaby zostać spisana (to właściwie już się stało) i być sprzedawana jako romans w formie książkowej.
- Długo milczałam w tej sprawie, ale przez ostatnie siedem miesięcy wydzwaniali niemal cały czas do mnie i mojej rodziny dziennikarze. Wyjawiając całą prawdę chcę zamknąć ten rozdział i normalnie żyć dalej. Najbardziej przykro jest mi z powodu jego żony. Kiedy go poznałam, nie miałam pojęcia, że jest żonaty - wyjaśniła dobrze przygotowana do przemówienia Ann Corbitt.

Efekt jest taki, że Cole'owi nikt już nie wierzy, żona chce go definitywnie opuścić i przyjdzie biedakowi (?) zapłacić wysoką karę. Na nic zdają się wyjaśnienia piłkarza, że Ann była dopiero pierwszą kobietą, z którą zdradził swą uroczą skądinąd małżonkę (na zdjęciu) od... czasu poprzedniej, również dobrze udokumentowanej przed bulwarowe media, zdrady.
Władze Chelsea chcą teraz ukarać zawodnika kwotą dwukrotnie wyższą od tej, którą nakazano mu zapłacić raptem tydzień temu. 200 tysięcy nałożono na Cole'a po tym, jak wyszło na jaw, że w zeszłym sezonie przed meczami z Hull City i WBA do hotelowego pokoju skutecznie zaprosił niejaką Vicki Gough, sekretarkę... Liverpoolu.
Piłkarz w najbliższych dniach będzie spowiadać się przed Ronem Gourlayem, szefem wykonawczym Chelsea. Jeśli nie pojawią się żadne okoliczności łagodzące, Ashley Cole będzie musiał odchudzić swoje konto o rekordową kwotę w historii klubu ze Stamford Bridge - 400 tysięcy funtów.
Drogo, trzeba przyznać, kosztować będzie Cole'a ta przygoda. Nawet biorąc pod uwagę odroczony o siedem miesięcy termin płatności.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 8 z 8