Piłka nożna - Premier League
22/06/2009 - 13:32Szewa zostanie w Chelsea by siedzieć i zarabiać

32-letni Andrij Szewczenko najwyraźniej uznał, że w tym wieku nie ma sensu zmieniać klubu i grać w podstawowym składzie. Przecież można siedzieć na ławce w Chelsea Londyn, a na koncie, co tydzień, będzie się pojawiać odpowiednia sumka.
- 9 lipca pojawię się na przedsezonowym treningu w Chelsea - powiedział popularny "Szewa". - Potem zobaczymy, co się wydarzy - dodał piłkarz.
Szewczenko ma nadzieję, że przyjście byłego trenera Milanu Carlo Ancelottiego, pozwoli mu lepiej zadomowić się na Stanford Bridge i że, przede wszystkim, otrzyma szansę na grę w pierwszym składzie. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że w Chelsea świetnie spisują się Nicolas Anelka oraz Didier Drogba, Ukrainiec ma małe szanse na grę.
- Rozmawiałem z trenerem i powiedział, że oczekuje mnie na pierwszym treningu - powiedział napastnik.
- Mój kontrakt z Chelsea jest ważny jeszcze przez rok i mam zamiar go wypełnić najlepiej jak potrafię - przyznał piłkarz, którego druga przygoda z Milanem, zakończyła się wielkim niepowodzeniem. Zawodnik nie mógł wygryźć ze składu 19-letniego Pato oraz 35-letniego Filippo Inzaghiego. Pojawiał się na boisku tylko w końcówkach spotkań.
Od pewnego czasu Ukraińcem interesuje się AS Roma. Trener ekipy z Rzymu Luciano Spaletti, potrzebuje napastników, zwłaszcza, że z klubem może się pożegnać Mirko Vucinić.
- Uważam Spalettiego za świetnego trenera, poważnego i zawsze odpowiednio przygotowanego. Jest w stanie wyciągnąć ze swoich piłkarzy to, co najlepsze. Kiedy go spotkałem, bardzo miło nam się rozmawiało - wyznał "Szewa". Jednak osoba szkoleniowca, to za mało by już teraz zdecydował się na transfer do Romy.
- Gdyby pojawiła się konkretna oferta, to usiadłbym i ustalił wszystko z Chelsea - przyznał "Szewa". - Jeżeli nie będę mógł kontynuować kariery w Londynie, wówczas zacznę rozglądać się za innymi klubami - zakończył.
Szewczenko jest jednym z najlepiej opłacanych piłkarzy Chelsea. Tygodniowo, po odjęciu podatków, dostaje ponad 100 tysięcy funtów. Gdzie może liczyć na podobne pieniądze, jak nie u swojego dobrego znajomego Romana Abramowicza, który sprowadził go na Stanford Bridge?








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0