Piłka nożna - REMES Puchar Polski
29/04/2009 - 19:30Porażka Legii z Ruchem. Fatalny błąd Muchy!

Stawiana w roli największego faworyta do zdobycia Pucharu Polski Legia Warszawa przegrała na własnym stadionie z Ruchem Chorzów 0:1 w pierwszym meczu półfinałowym. Gol obciąża konto Jana Muchy, który rozpaczliwą interwencją skierował piłkę do własnej bramki.
Po losowaniu par półfinałowych legioniści nawet nie ukrywali swojego zadowolenia. - Trafiliśmy na najsłabszego rywala - cieszył się Jacek Magiera. Drugi trener Legii nie spodziewał się, że po pierwszym spotkaniu w Warszawie to chorzowianie będą bliżej finału.
Zwycięstwo 1:0 na stadionie Legii każdy wziąłby pewnie w ciemno, jednak kapitan "Niebieskich" kręcił nosem na sugestię, że to wynik marzenie. - Marzeniem byłby wynik 2:0. Miałem świetną okazję, której niestety nie wykorzystałem. Ale nie sposób nie cieszyć się z tej wygranej. To taka osłoda po porażkach w lidze. Inna sprawa, że w tej edycji Pucharu Polski wygrywamy wszystko - powiedział Wojciech Grzyb.
Pomocnik Ruchu zwracał też uwagę na "efekt miotły". W poniedziałek nowym trenerem "Niebieskich" został Waldemar Fornalik. - Takie świeże spojrzenie na drużynę też nam pomogło. Każdy zawodnik ma teraz czystą kartę, każdy może wskoczyć do składu. To bardzo zdrowe spojrzenie przyniosło dzisiaj owoce - komentował Grzyb.
Rzeczywiście, patrząc na dokonania "Niebieskich" w tegorocznym PP słowa ich kapitana wcale nie dziwią. W porównaniu z formą prezentowaną w lidze (tylko 4 punkty w 8 meczach) w pucharze Ruch jest zupełnie inną drużyną. Oczywiście, można wypominać, że do meczu z Legią chorzowianie grali z samymi pierwszoligowcami (kolejno Odra Opole i Zagłębie Lubin). Faktem jest jednak również, że w każdym z tych spotkań "Niebiescy" byli wyraźnie lepsi.
Na Łazienkowskiej umiejętności rozkładały się zdecydowanie bardziej równomiernie, ale piłkarskie szczęście było po stronie zespołu Waldemara Fornalika. Do 70. minuty to legioniści byli bliżej strzelenia bramki.
Jeszcze przed przerwą prowadzenie "wojskowym" powinien dać Marcin Komorowski. Obrońca warszawian wyskoczył najwyżej do dośrodkowania z rzutu wolnego Macieja Iwańskiego, ale jego strzał głową o centymetry przeszedł nad bramką Krzysztofa Pilarza.
Tuż po przerwie Iwański miał kolejną szansę na zaliczenie asysty miał. Tym razem z jego podania nie skorzystał jednak Piotr Rocki. Napastnik Legii miał przed sobą już tylko znajdującego się w parterze Pilarza, ale nie trafił w bramkę.
Niewykorzystane okazje w końcu zemściły się na gospodarzach. Mijała wspominana już 70. minuta, gdy brzemienny w skutkach błąd popełnił Jan Mucha. Bramkarz "wojskowych" tak nieszczęśliwie interweniował przy dośrodkowaniu Wojciecha Grzyba, że wbił sobie samobójczą bramkę. Piłkarze Jana Urbana mogli jeszcze wyrównać w samej końcówce spotkania. Stojąc dwa metry do bramki rywali, Piotr Rocki strzelił jednak wprost w Pilarza i było po meczu.
Ruch przyzwyczaił już wszystkich, że w Pucharze Polski ani myśli odpuszczać, dlatego rewanż na Stadionie Śląskim zapowiada się bardzo interesująco. W przyszły wtorek okaże się, czy "Niebiescy" będą w stanie obronić zaliczkę z pierwszego meczu i awansować do wielkiego finału kosztem obrońcy trofeum.
- Z reguły bronię swojej drużyny, ale dziś nie mam argumentów. Przegraliśmy na własne życzenie, a do piłkarzy mam pretensje o nastawienie, z jakim przystąpili do pierwszej połowy. Zmienić oblicze zespołu w czasie gry nie jest łatwo i choć po stracie bramki uparcie dążyliśmy do odrobienia strat, to się nie udało. Grałem 20 lat w piłkę i tylko raz dane było mi wystąpić w finale Pucharu Polski, w dodatku przegrałem. Dlatego tym bardziej nie rozumiem postawy niektórych zawodników. Na razie martwię się najbliższym meczem ligowym z ŁKS Łódź, a później będę się zastanawiać jak odrobić straty w rewanżu, co mimo wszystko jest możliwe - podsumował trener legionistów Jan Urban.
Legia Warszawa - Ruch Chorzów 0:1 (0:0)
Bramka: 0:1 Jan Mucha (72. samobójcza)
Legia: Jan Mucha - Inaki Descarga, Inaki Astiz, Pance Kumbev, Marcin Komorowski - Kamil Majkowski (14. Miroslav Radović), Maciej Iwański, Piotr Giza (76. Ariel Borysiuk), Roger Guerreiro, Krzysztof Ostrowski (68. Takesure Chinyama) - Piotr Rocki
Ruch: Krzysztof Pilarz - Krzysztof Nykiel, Rafał Grodzicki, Piotr Kieruzel, Tomasz Brzyski - Wojciech Grzyb Ż, Grzegorz Baran, Michał Pulkowski (76. Gabor Straka Ż), Marcin Nowacki (46. Pavol Balaz) - Łukasz Janoszka (70. Remigiusz Jezierski), Martin Fabus Ż
Sędzia: Włodzimierz Bartos (Łódź)
Widzów: 3000








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0