Piłka nożna
01/02/2012 - 21:04 - Aktualizacja 02/02/2012 - 00:21Koszmar w Egipcie. 77 ofiar i 1400 rannych! Relacja korespondenta

Tragiczne wydarzenia w Egipcie. Według ostatnich doniesień ponad 70 kibiców zginęło w środę w starciach, do jakich doszło w egipskim Port Saidzie po piłkarskim meczu ligowym między zespołami Al-Masry i Al-Ahly. Na płycie boiska, na którą wtargnęli fani obu zespołów, doszło do bitwy.
Po dużej niespodziance, jaką było zwycięstwo Al-Masry 3:1 tysiące fanów wbiegło na murawę i zaczęło ścigać zawodników oraz sztab szkoleniowy Al-Ahly, zmuszając ich do ukrycia się pod trybunami. Na odpowiedź kibiców Masry nie trzeba było długo czekać - rozwalili barierki i wdarli się na boisko by skonfrontować się z rywalami. Do wielkiej bitwy między kibicami doszło także na ulicach.
- W moim szpitalu zmarło 11 osób. W dwóch innych szpitalach zmarło 25 osób. Poza tym przynajmniej trzech kibiców zmarło na stadionie - powiedział ordynator szpitala w Port Saidzie Medhat El-Esnawy. Niestety wiadomości z każdą kolejną minutą są coraz gorsze. Obecnie mówi się o 77 ofiarach śmiertelnych, wśród których są osoby z ranami kłutymi, nie brakuje przypadków uduszenia bądź śmiertelnego pobicia. Liczbę rannych szacuje się na około tysiąc!
WIDEO: Zamieszki na murawie
Spanikowani zawodnicy Ahly zdołali dostać się do znajdującego się na stadionie telewizyjnego studia, gdzie wraz z dziennikarzami dzwonili na policję informując o „wielkim horrorze”. Jednocześnie prosili organizatorów spotkania i ochronę, by zaczęła ich chronić.
- Ochrona nas zostawiła, nie pomogli nam. Jeden kibic zmarł przede mną w szatni - relacjonował doświadczony rozgrywający Mohamed Abou-Treika krzycząc w telefon.

- Ludzie umierali, widzieliśmy martwe ciała. Tu nie ma ochrony, nie ma żadnych służb porządkowych ani armii, która mogłaby nas chronić - wtórował pomocnik Mohamed Barakat.
- To nasza wina, że rozegraliśmy ten mecz. Organizatorzy nie chcą odwoływać ligowych spotkań w obawie o stratę pieniędzy, nie obchodzi ich życie ludzi - podkreślił.
Od wielu lat kibice dwóch czołowych klubów egipskich są w "stanie wojny". Wszystkie mecze tych zespołów to spotkania podwyższonego ryzyka.
To największa tragedia w piłce nożnej od blisko 11 lat. W maju 2001 roku w stolicy Ghany - Akrze zginęły 123 osoby. Z informacji ze szpitali wynika, że wiele osób zginęło wskutek ran zadanych białą bronią. Bilans ofiar wciąż może wzrosnąć.
-------------------------------------------
Na bieżąco otrzymujemy informacje od naszego kolegów z arabskiej redakcji Eurosportu. Z doniesień "z pierwszej ręki" nadsyłanych nam przez Mohammada Sanajleha, które we fragmentach różnią się od informacji dostarczanych przez agencje prasowe, wynika jak poniżej:
21:22 Liczba ofiar to 73 osoby. Do tego są dziesiątki rannych. Nie ma wciąż oficjalnych danych.
21:43 Do zamieszek dopuściła egipska policja. Jak poinformował nasz korespondent, znajdujący się na stadionie, nie próbowali oni nawet nikogo powstrzymać. Patrzyli tylko jak ludzie się zabijają, nie robiąc przy tym nic. Liga egipska wstrzymała rozgrywki po tej tragedii. Większość klubów odmawia gry ze względu na brak bezpieczeństwa.
21:55 Egipska telewizja podała, że liczba poszkodowanych to 73 ofiary śmiertelne oraz 136 rannych. Nie są to dane końcowe.
22:45 77 zabitych i 178 rannych. Liczba poszkodowanych wciąż rośnie.
22:57 Nowe informacje na temat rannych mówią już o 1000 osób! Nie zmienia się nic jeśli chodzi o zabitych (oficjalne dane podają 77 osób).
23:30 Liczba rannych to już 1400 osób! Wśród nich jest 8 policjantów i 1 członek ochrony.
...







