Wyłączenie jupiterów w 48. minucie piątkowych Wielkich Derbów Śląska co do sekundy zbiegło się w czasie z odpaleniem przez kibiców Ruchu kilkudziesięciu rac.
Wygaszone światła sprawiły, że oprawa przygotowana przez grupę Ultras Niebiescy robiła jeszcze większe wrażenie. Mecz został przerwany na dziewięć minut, ale piłkarze nie musieli schodzić do szatni.
Od razu pojawiły się sugestie, że awaria oświetlenia akurat w tym momencie to nie wina nagłego załamania pogody. Tego samego zdania jest też prezes Górnika Zabrze, który Wielkie Derby Śląska obserwował z trybun.
- Powiedzmy sobie po męsku: to nie był przypadek. W tej samej sekundzie kibice odpalili race, a przerwa trwała 11 minut, akurat tyle, żeby mecz nie został definitywnie przerwany. Ja nie wierzę w takie przypadki. Może zadajmy sobie pytanie, kto tak naprawdę rządzi na stadionie Ruchu - pyta w "Dzienniku Zachodnim" Łukasz Mazur.



MEDIASPORT
























Współczucia dla KSG za takiego gizda co sie zwie prezesem.Opublikowane 22/03/2011 o godz. 16:25