- Czemu wybrałem ten klub? Bardzo spodobała mi się jego nazwa - powiedział nowy trener Wisły.
Również prezes klubu z Krakowa, Bogdan Basałaj, na konferencji prasowej tryskał humorem.
- Z zatrudnieniem trenera Maaskanta był jeden problem. Nie licząc naszego nowego obrońcy, Gordana Bunozy, po raz pierwszy podpisałem kontrakt z osobą wyższą ode mnie - zażartował Basałaj.
- W klubie jestem dopiero od kilku godzin, więc nie można na razie mówić o żadnej rewolucji w składzie. Widziałem ostatnie dwa mecze Wisły w Lidze Europy, ale to za mało, żeby poznać możliwości wszystkich piłkarzy. Jutro spotkam się z piłkarzami i wtedy porozmawiamy o celach - dodał Maaskant.
Ostatnim Holendrem, który miał tak bliski kontakt z polską piłką był... Leo Beenhakker. Jak się okazuje, były selekcjoner naszej reprezentacji rozmawiał z Masskantem.
- Przeprowadziłem krótką rozmowę z trenerem Beenhakkerem. Kilku piłkarzy Wisły powoływał on do kadry. Wypowiadał się o nich bardzo pochlebnie - wyznał nowy szkoleniowiec krakowian.
- Moja nieznajomość języka polskiego nie powinna stanowić problemu. Płynnie mówię po angielsku, niemiecku i hiszpańsku, więc jakoś damy sobie radę. Obiecuję jednak, że będę się starał nauczyć waszego języka jak najszybciej.
Wraz z Masskantem w klubie z Krakowa pracować będzie Stan Valckx. Były reprezentant Holandii objął funkcję dyrektora sportowego.
- To na pewno będzie miało pozytywny wpływ na moją pracę - zakończył Maaskant.



Imago





















