Z Dariuszem Pietrasiakiem, obrońcą Polonii Warszawa i reprezentacji Polski, rozmawiał w Krakowie Paweł Drażba
Polonia jest liderem ekstraklasy, ale coraz częściej Józef Wojciechowski grozi na łamach mediów, że zwolni Jose Bakero. Jest Pan zaskoczony?
Pan Wojciechowski nam tego osobiście nie powiedział, więc nie zamierzam komentować. Powiem tylko tyle, że jestem zadowolony ze współpracy z trenerem Bakero i chciałbym ją kontynuować. Ale oczywiście to nie ja będę podejmował decyzję.
Słyszałem, że gdy był Pan jeszcze młodym chłopcem, trzymał przy łóżku plakat Bakero.
Był świetnym zawodnikiem, ale żeby aż tak, to nie. Nie ukrywam jednak, że kibicowałem i kibicuję Barcelonie.
W ubiegłej kolejce zremisowaliście bezbramkowo z Widzewem Łódź i w tabeli dogoniła Was Jagiellonia (białostoczanie są gorsi tylko o bramkę - red.). Józef Wojciechowski chyba by Wam nie wybaczył, gdybyście w ten weekend nie pokonali na własnym stadionie Korony Kielce.
Na pewno musimy zrobić wszystko, aby wygrać. Tego wymaga się od lidera, w dodatku na własnym stadionie.
Pan jest uskrzydlony, bo we wtorek zadebiutował w reprezentacji Polski.
Szkoda, że nie udało nam się wygrać, bo graliśmy dobrze. Mimo porażki jestem jednak szczęśliwy, w wieku 30 lat zadebiutowałem w drużynie narodowej. Spełniły się moje dziecięce marzenia. Nie czuję się jednak jeszcze reprezentantem Polski. Jeśli dostanę kolejne powołanie, będę już w pełni szczęśliwy.
Zadebiutował Pan na nietypowej dla siebie pozycji. W Polonii jest Pan stoperem, w kadrze pełnił rolę defensywnego pomocnika.
Występowałem kiedyś na pozycji defensywnego pomocnika w młodzieżówce. A ostatnio trzy lata temu w Bełchatowie. Szesnaście spotkań na defensywnym rozegrałem. Na pewno trener Smuda trochę mnie zaskoczył tą pozycją, ale powiedziałem, że sobie poradzę. No i chyba nie było najgorzej. Debiut z takim rywale jak Australia, uczestnikiem mistrzostw świata, to było duże przeżycie.



Eurosport





















