Bramkarze mają 6 sekund na wznowienie gry. Marcin Cabaj być może trzymał piłkę kilka sekund za długo. Takich sytuacji w piłkarskich spotkaniach jest mnóstwo. Najczęściej bramkarze karani są kartką. Sędzia nie upomniał bramkarza Cracovii. Gdyby to zrobił ten musiałby opuścić boisko, bo wcześniej dostał żółtą kartkę. Ku ogromnemu zaskoczeniu samego Cabaja i całej drużyny gości arbiter zdecydował się na podyktowanie w 93. minucie rzutu wolnego pośredniego. Mówiąc delikatnie, to doprawdy rzadkość.
Do piłki podeszil Ivica Vrdoljak i Maciej Iwański. Ten pierwszy lekko piłkę trącił, a ten drugi płaskim strzałem posłał ją obok muru i trafił idelanie w dalszy róg bramki Cabaja. Chwilę później sędzia zakończył mecz, a drużyna Legii cieszyła się z pierwszego zwycięstwa przed własną publicznością, licznie zgromadzoną na nowym stadionie.
- Minęło może 10 sekund. Jestem zaszokowany tą sytuacją. Boli taka porażka. Mieliśmy trzy stuprocentowe sytuacje. Sami sobie jesteśmy winni - powiedział po meczu Arkadiusz Radomski z Cracovii.
Wcześniej Legia grała słabiutko, a Cracovia spisywała się naprawdę dzielnie. Goście walczyli bez kompleksów od samego początku i już w czwartej minucie strzelili gola. Uczynił to Bartosz Ślusarski, który wykorzystał rzut karny. Potwierdziło się to, co od dawna wiadomo. Maciej Skorża ma wielki problem z zestawieniem gry obronnej wobec kontuzji czołowych zawodników z tej formacji. Legioniści gubili się w obronie często. Po jednej z takich akcji Artur Jędrzejczyk popełnił faul w polu karnym.
Cracovia do wyrównania Legii grała bardzo uważnie i skoncentrowanie. Miała okazje na podwyższenie wyniku, zwłaszcza w pierwszej połowie, ale zawodziła skuteczność. Legia natomiast maltretowała kibiców niezliczoną ilością dośrodkowań, z których nic nie wynikało. Był to jedyny pomysł na grę drużyny prowadzonej przez Macieja Skorżę. Taka taktyka, gdyby nie prezent sędziego, dałaby remis. W 77. minucie po n-tym dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę barkiem do bramki skierował Marcin Komorowski. Od tego momentu nastąpił skomasowany atak gospodarzy.
Mecz mógł rozstrzygnąć się bez kontrowersyjnego gola, gdyby idealną sytuację tuż przed końcem regulaminowego czasu gry wykorzystał Takesure Chinyama. Napastnik Legii zachował się w swoim stylu. Egoistycznie i jak zwykle nieskutecznie. Zamiast podawać do lepiej ustawionego Manu (świetny mecz skrzydłowego Legii) kopnął piłkę prosto w Cabaja.
Piłkarze i kibice Cracovii mogą czuć się skrzywdzeni przez sędziego Daniela Stefańskiego z Bydgoszczy. Być może na jego obronę można powiedzieć, że pod tym kątem patrzył na Marcina Cabaja przez cały mecz, aż wreszcie zdecydował się na odgwizdanie przewinienia.
Legia - Cracovia 2:1
Bartosz Ślusarski (4. - k.), Marcin Komorowski (77.), Maciej Iwański (94.).
Żółta kartka - Legia Warszawa: Artur Jędrzejczyk, Marijan Antolović, Maciej Iwański, Ivica Vrdoljak. Cracovia Kraków: Marian Jarabica, Marcin Cabaj, Mateusz Klich, Marek Wasiluk, Wojciech Łuczak.
Legia Warszawa: Marijan Antolović - Artur Jędrzejczyk, Jakub Wawrzyniak, Srda Knezević, Marcin Komorowski - Manu, Maciej Iwański, Ivica Vrdoljak, Alejandro Ariel Cabral (46. Takesure Chinyama), Maciej Rybus (66. Sebastian Szałachowski) - Bruno Mezenga (87. Miroslav Radović).
Cracovia Kraków: Marcin Cabaj - Krzysztof Janus, Marian Jarabica, Piotr Polczak, Marek Wasiluk (80. Paweł Sasin) - Mariusz Sacha, Arkadiusz Radomski, Sławomir Szeliga (75. Wojciech Łuczak), Bartłomiej Dudzic - Mateusz Klich, Bartosz Ślusarski (75. Radosław Matusiak).
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 16 000.
- Także na ten temat



From Official Website





















