Przed rozpoczęciem rundy wiosennej Ekstraklasy nie brakowało głosów, że Jagiellonia zdoła odeprzeć atak m.in. Wisły Kraków, Legii Warszawa i innych klubów o większych budżetach i zdobędzie mistrzostwo Polski. Jednak ostatnie wyniki zespołu Michała Probierza mówią co innego... "Jaga" zremisowała u siebie ze Śląskiem Wrocław, a następnie bezbramkowo na wyjeździe z GKS-em Bełchatów. W sobotę piłkarze Probierza doznali pierwszej porażki na własnym stadionie.
Lechii wystarczyły 3 minuty, by przesądzić o swoim zwycięstwie, choć przez ostatnie pół godziny gdańszczanie właściwie jedynie bronili wyniku.
Pierwsza połowa nie była interesująca, a biorąc pod uwagę to, co działo się po przerwie - wręcz nudna. Jagiellonia nadal nie pokazywała gry, która jesienią przynosiła jej zwycięstwa. Trudno nawet mówić o stwarzaniu sytuacji.
W 14. min indywidualną akcją w polu karnym popisał się Vuk Sotirović, ale jego strzał bez trudu obronił Sebastian Małkowski. W 37. min na boisku pojawił się "łowca bramek" Frankowski, który zastąpił kontuzjowanego Marcina Burkhardta. W 40. min miał okazję, gdy piłkę w polu karnym zostawił mu Sotirović, jenak przestrzelił.
Ale to Lechia mogła prowadzić. W 9. min strzał Ivansa Lukjanovsa, po akcji Abdou Traore i Bedi Buvala, w świetnym stylu obronił Grzegorz Sandomierski. W tej części gry goście strzelali jeszcze kilkakrotnie, ale niecelnie.
Druga połowa była już zupełnie inna. W 55. min Buval zagrał po ziemi w pole karne Jagiellonii do Lukjanovsa, ten zdołał oddać strzał, piłka odbiła się od słupka, potem od leżącego Sandomierskiego i wpadła do bramki. Niestety trzeba dodać, że golkiper powoływany przez Franciszka Smudę do reprezentacji Polski interweniował wolno i nieporadnie.
Niefortunna akcja wyraźnie wpłynęła na Jagiellonię; jej obrońcy dwie minuty później dali się ograć w polu karnym Traore, który najpierw podał do Surmy, ten uderzył - Sandomierski obronił, po czym Traore już sam zdobył gola. Jagiellonia zaatakowała i już w 60. min Jarosław Lato zdobył kontaktową bramkę, zaś dośrodkowywał Tomasz Kupisz.
Od tego momentu gospodarze przypuścili frontalny atak na bramkę Lechii. Dobrą sytuację miał w 68. min Rafał Grzyb, ale jego strzał z kilku metrów zablokowali obrońcy. Lechia broniła się całym zespołem, gospodarze wiele piłek rozgrywali w poprzek boiska; nie przynosiło to jednak efektu.
W 84. min Małkowski obronił mocny strzał Luki Pejovica i goście mogli się cieszyć ze zdobycia trzech punktów. W tym sezonie w Białymstoku nie udało się to jeszcze nikomu.
Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk 1:2 (0:0)
Bramki: 0:1 Grzegorz Sandomierski (55-samobójcza), 0:2 Abdou Traore (57), 1:2 Jarosław Lato (60).
Żółta kartka - Jagiellonia Białystok: Mladen Kascelan. Lechia Gdańsk: Marko Bajic.
Sędzia: Radosław Trochimiuk (Ciechanów). Widzów 6 000.
Jagiellonia Białystok: Grzegorz Sandomierski - Alexis Norambuena, Thiago Cionek, Andrius Skerla, Luka Pejovic - Tomasz Kupisz, Mladen Kascelan (64. Hermes ), Rafał Grzyb, Jarosław Lato, Marcin Burkhardt (37. Tomasz Frankowski) - Vuk Sotirovic (66. Ermin Seratlic).
Lechia Gdańsk: Sebastian Małkowski - Krzysztof Bąk, Levon Airapetian, Luka Vućko, Deleu - Łukasz Surma, Paweł Nowak, Marko Bajic (69. Marcin Pietrowski), Abdou Traore (82. Kamil Poźniak) - Ivans Lukjanovs (90. Vytautas Andriuskevicius), Bedi Buval.
Trener Lechii Tomasz Kafarski: "Wynik jest idealną kopią tego, co wydarzyło się na jesieni. Byłem wówczas zawiedziony po meczu z Jagiellonią, z pewnością tak samo jak trener Probierz dzisiaj. Udało nam się szybko zdobyć dwie bramki i w tym momencie nasi piłkarze pomyśleli już sobie, że ten mecz mamy wygrany. Bramka na 2:1 skomplikowała nam grę i mogliśmy zobaczyć zespół Lechii, jakiego ja jeszcze nie widziałem, bardzo głęboko broniący się, a Jagiellonię grającą dobrze w piłkę. Bardzo cieszę się z tego sukcesu, bo doskoczyliśmy do czołówki, ale chciałbym również cieszyć się w środę (Lechia zagra w Białymstoku rewanżowy mecz z Jagiellonią w Pucharze Polski - PAP)".
Trener Jagiellonii Michał Probierz: "Ja akurat rozbudziłem tutaj nadzieje, jeśli chodzi o mistrzostwo Polski. Pełną odpowiedzialność biorę za to, w jaki sposób gramy. Na pewno nie jest to to, czego bym oczekiwał. Nie jestem trenerem, który wypina pierś tylko wówczas gdy zespół wygrywa, ale jestem z zespołem również gdy przegrywa i dla mnie jest teraz najważniejsze, żeby podnieść zawodników. Takie jest życie trenera, że bardzo szybko po jakimś sukcesie, jest porażka i trzeba umieć z tym odpowiednio sobie z tym radzić. Na pewno dzisiejsza porażka skomplikowała nam bardzo sytuację, mieliśmy wszystko w zasięgu swojej ręki, wygrać dzisiaj i doskoczyć do Wisły. Widać dzisiaj było, że zespół po dwóch straconych bramkach nie był spięty i grając na luzie potrafił stworzyć sobie bardzo wiele sytuacji. Mogliśmy jeszcze kilka wykorzystać. Na pewno w jakiś sposób grę skomplikowała nam kontuzja Burkhardta, bo chcieliśmy Tomka Frankowskiego wpuścić trochę później i rozstrzygnąć losy meczu na swoją korzyść. Nie udało się i trzeba porażkę przyjąć. Gratuluję trenerowi Lechii, a my musimy głęboko się zastanowić, jak ustawiać teraz zespół, bo pewne elementy gry szwankują, nie funkcjonują tak, jak byśmy chcieli
- Więcej informacji



Other Agency
























Brawo Lechia jak pierwsza wygrała od ponad 1,5 roku w Białymstoku
Do kolegi mieczryb prawda ostatnie 30min. obrana obrona ale Ważne, że dziś byliśmy skuteczni. Wielokrotnie byliśmy chwaleni za ładną grę,ale nie zdobywaliśmy punktów. Dziś stało się inaczejOpublikowane 13/03/2011 o godz. 11:36