Piłka nożna
04/02/2010 - 07:28Saganowski: Nie chciałem zostać na lodzie jak Ebi

Marek Saganowski w końcu wyrwał się z rezerw trzecioligowego Southampton. 31-letni napastnik w ubiegłym tygodniu podpisał półtoraroczny kontrakt z siódmym zespołem greckiej ekstraklasy AÓ Atromitosem Peristeríou. - Myślę, że przed nami wspólna świetlana przyszłość - mówi eurosport.pl Saganowski.
Z Markiem Saganowskim, napastnikiem Atromitosu Peristeríou, rozmawia Paweł Drażba
W końcu udało się wyrwać z więzienia o nazwie „Southampton”.
- Może nie, że aż z więzienia, ale cieszę się, że udało mi się odejść. W Southampton byłem spalony. Zaczęło się od tego, że latem poszedłem do trenera i powiedziałem, że chce odejść, bo mam wyższe aspiracje niż gra w trzeciej lidze angielskiej. Alan Pardew powiedział, że OK, rozumie i znajdzie innych na moje miejsce. Kiedy jednak nie udało mi się znaleźć nowego pracodawcy i poinformowałem trenera, że zostaję jeszcze na pół roku, powiedział, że nie będzie na mnie stawiał, promował kogoś, kto strzeli kilka bramek i odejdzie. Jak powiedział, tak zrobił. Mogłem trenować z pierwszym zespołem, ale na mecze mnie nie zabierano.
Wylądował pan w rezerwach angielskiego trzecioligowca.
- Dokładnie i to był bardzo ciężki okres. Ale nie chcę już o tym myśleć. W święta udało mi się wyskoczyć na kilkanaście dni do Polski, trochę odpocząć, zapomnieć o ciężkich chwilach.
W sylwestra wszyscy życzyli mi znalezienie nowego, lepszego klubu. I żebym był zdrowy. Ciekawe czy te życzenia były szczere? Okaże się za kilka miesięcy. Na razie udało mi się zmienić pracodawcę, z czego jestem niezmiernie zadowolony. W Atromitosie będę miał możliwość regularnej gry na dobrym poziomie.
Długo zastanawiał się pan nad tym transferem?
- Powiem tak: tej zimy nie udało mi się już porozumieć z grecką Larissą, a także hiszpańską Celtą Vigo. Gdy pojawiła się oferta z Atromitosu, początkowo zastanawiałem się czy jeszcze nie poczekać na coś ciekawszego, ale stwierdziłem, ze wartą ją przyjąć. Już raz zwlekałem bowiem z transferem i wylądowałem przez to w rezerwach Southampton. Nie chciałem powtórki z rozrywki. Może miałbym ciekawsze oferty, gdyby wcześniej rozwiązał kontrakt z Anglikami, ale nie chciałem ryzykować, zostać na lodzie, tak jak Ebi Smolarek. Mam na utrzymaniu rodzinę, muszę być odpowiedzialny. Powiedziałem sobie, że odejdę dopiero, gdy znajdę sobie nowego pracodawcę.
W Atromitosie nie będzie pan sam. Od lata gra tam inny Polak Marcin Baszczyński.
- Przed transferem kontaktowałem się z Marcinem, a także Michałem Żewłakowem z Olympiakosu Pireus. Chciałem się sporo dowiedzieć na temat Atromitosu. Klub ten na dziś wygląda naprawdę dobrze i zajmuje niezłe miejsce w tabeli. Zespół buduje bardzo zdolny trener, więc byłem zdecydowany, aby tu przyjść. Myślę, że przed nami wspólna świetlana przyszłość. I oczywiście cieszę się, że mam tu u boku Marcina. Razem na pewnie będzie nam raźniej. W miniony weekend nie udało mi się jeszcze zadebiutować w greckiej lidze. Cały mecz z PAOK (0:1) przesiedziałem na ławce rezerwowych. Mam jednak nadzieję, że teraz z Panionosem uda mi się zagrać przynajmniej kilka minut.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0