Kazimierczak (nie mylić z Przemysławem Kaźmierczakiem, byłym zawodnikiem FC Porto, obecnie występującym w Derby County) trafił do Darlington (Division Two) w styczniu ubiegłego roku ze szkółki Boltonu. Od tego momentu cierpliwie czekał na swoją szansę. W międzyczasie wypożyczono go nawet do klubu Whitby Town z Northern Premier League (siódmy szczebel rozgrywkowy w Anglii).
W końcu Kazimierczakowi udało się zagrać od pierwszej minuty w ligowym meczu, w którym jego Darlington podejmowało u siebie Morecambe. Sobotnie spotkanie zakończyło się bezbramkowym wynikiem. Dzięki temu, liczba meczów bez straty gola Kazimierczaka wzrosła do pięciu. Wcześniej bowiem Polak dostawał szansę na grę w meczach pucharowych oraz sporadycznie w lidze i w żadnym z nich nie dał się pokonać. Na razie więc nasz bramkarz ma imponującą statystykę w Darlington: 5 spotkań, 0 (słownie „zero”) straconych bramek!
- Uważam, że jestem wystarczająco dobry, aby na stałe zająć miejsce w bramce „The Quakers”. Okres kiedy nie dostawałem szansy był bardzo frustrujący dla mnie, dlatego też często myślałem o powrocie do Polski. Chciałem po prostu grać. – mówi Kazimierczak. – Wszyscy mówili: „bądź cierpliwy, potrafisz bronić i w końcu otrzymasz swoją szansę, a kiedy to nastąpi, staraj się wypaść jak najlepiej”. – dodaje „Chem”, jak nazywają go koledzy z drużyny.
Kazimierczak skorzystał na nieszczęściu swojego konkurenta z drużyny. Dotychczasowy pierwszy bramkarz Darlington, Andy Oakes, doznał kontuzji palca, która eliminuje go do końca sezonu.
- Do końca rozgrywek zostało jeszcze sześć kolejek. Podczas tych spotkań postaram się udowodnić działaczom oraz kibicom, że zasługuje na nowy kontrakt, jeśli nie w Darlington to w jakimś innym klubie. – komentuje Polak i dodaje: - Oczywiście nie jestem szczęśliwy z faktu, że Oakes doznał kontuzji. Taka jest jednak piłka. Nigdy nie wiesz co może ci się przytrafić.
Niedawno głośno było o wyczynach w Premier League Edwina van der Sara. Oczywiście nie ma co porównywać Holendra do Kazimierczaka, tak samo jak nie ma co porównywać kadry "Oranje" do reprezentacji Polski, dlatego też i rekord Kazimierczaka jest, delikatnie mówiąc, mniej prestiżowy. Faktem jest, że naszemu bramkarzowi pochwały się należą. Oby tak dalej!



Imago





















