Neymar w swojej drużynie gra z numerem "7", który w przeszłości należał właśnie do Robinho. Dodatkowo młodzian posturą przypomina gracza Manchesteru City oraz podobno posiada identyczne umiejętności do mijania przeciwników niekonwencjonalnym dryblingiem.
W niedzielnym spotkaniu przeciwko Mogi Mirim, Neymar zdobył jedną z trzech bramek dla swojego zespołu (wygrana Santosu 3:0). Jeszcze lepiej spisał się w środowym spotkaniu rozgrywek Copa Brasil. W meczu z Rio Branco "nowy Robinho" znów wpisał się na listę strzelców. Poza tym wypracował jedną z bramek dla swojego zespołu oraz po faulu na nim zawodnik przeciwnej drużyny otrzymał czerwoną kartkę. Santos wygrał to spotkanie 4:0.
Zapas koszulek z numerem "7" w klubowym sklepie szybko zniknął z magazynu po tym, jak Neymar został okrzyknięty najbardziej obiecującym piłkarzem Santosu od roku 2002. Wtedy to na futbolowej scenie pojawił się Robinho.
"Jestem bardzo szczęśliwy z tego porównania, jednak przyznam szczerze, że jest to dla mnie dosyć krępująca sytuacja." - mówi Neymar.
Zanim młody zawodnik dostąpił zaszczytu występu w pierwszym składzie Santosu, działacze klubu podpisali z nim nowy kontrakt, który obowiązuje do 2014 roku. Tym samym dali oni jasny sygnał dla europejskich klubów, że wcale nie zamierzają szybko pozbywać się utalentowanego zawodnika. Spekuluje się, że jeśli ktoś chciałby teraz kupić Neymara musi się liczyć z kwotą w granicach 30 milionów euro.
Pytaniem jest, jak długo uda się utrzymać tak obiecującego zawodnika w brazylijskim klubie. W ostatnich latach wielu młodych piłkarzy opuściło Kraj Kawy podpisując kontrakty z europejskimi klubami. Ostatni wielki talent, Alexandre Pato, odszedł do Milanu nie mając jeszcze 18 lat i rozgrywając zaledwie kilka spotkań w pierwszej drużynie Internacionalu Porto Alegre.
- Także na ten temat



Allsport





















