W poniedziałkowym wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Smuda powiedział, że jest gotowy do objęcia reprezentacji. - Niech Leo wypełni kontrakt. Potem jestem do dyspozycji - zapewnił. Okazuje się jednak, że były już szkoleniowiec Lecha Poznań nie był w ogóle brany pod uwagę przez działaczy PZPN.
Największe szansę na przejęcie biało-czerwonych ma Stefan Majewski, członek zarządu i trener reprezentacji U-23. To policzek dla Franciszka Smudy, który licząc na to stanowisko, odrzucił intratną propozycję objęcia piłkarzy Wisły Kraków. Miał ją dostać zaraz po tym, jak "Biała Gwiazda" odpadła z eliminacji Ligi Mistrzów z Levadią Tallin.
Dlaczego następcą Leo Beenhakkera ma być Majewski, a nie Smuda? "Dziennik" zwraca uwagę, że działacze PZPN potrzebują na stanowisku selekcjonera kogoś pokornego, a do takich "Franz" z pewnością nie należy. Ale trafił swój na swego. Smuda rozpoczął bowiem rozmowy z równie wybuchowym co on prezesem Polonii Warszawa Józefem Wojciechowskim. Wszystko wskazuje na to, że przy najbliższym potknięciu - które może się przydarzyć w czwartek - ze stanowiskiem trenera "Czarnych Koszul" pożegna się Jacek Grembocki.
- Kontaktowali się ze mną ludzie z Polonii - potwierdza w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Smuda. - Sympatycznie porozmawialiśmy, bo jestem przecież kulturalnym człowiekiem (śmiech). Ale dostaję telefony z klubów często, więc nie ma w tym żadnej sensacji - wyjaśnia.
Smuda nie boi się też współpracy z prezesem Wojciechowskim, który decyzje często podejmuje pod wpływem emocji. - W każdym klubie miałem wolną rękę i pełną niezależność. Jak ktoś mi raz by w kaszę dmuchnął, to mnie nie ma. A poza tym moi prawnicy przygotowują dobre kontrakty - zapowiada Smuda. Były szkoleniowiec Lecha na pewno nie zgodziłby się na tak absurdalny zapis, który w swoim kontrakcie ma Grembocki: brak zwycięstwa w trzech kolejnych meczach i rozwiązanie umowy.



Other Agency





















