Piłka nożna - Mistrzostwa Świata
12/06/2010 - 21:30 - Aktualizacja 12/06/2010 - 22:34Drugi dzień mundialu, narodziny nowej gwiazdy

Mało kto wcześniej zwracał uwagę na zawodnika występującego w Hapoelu Tel Aviv. Wszystko powinno się zmienić po sobotnim meczu fazy grupowej mistrzostw świata, w którym nigeryjski golkiper Vincent Enyeama robił wszystko, by zatrzymać Leo Messiego i spółkę.
24 strzały, w tym 7 w światło bramki, jeden zdobyty gol - tak wyglądają statystyki reprezentacji Argentyny w meczu z Nigerią. Gdyby nie bramkarz Vincent Enyeama to "Albicelestes" zwyciężyliby zdecydowanie większym stosunkiem bramkowym. 27-letni zawodnik, na co dzień występujący w izraelskim Hapoelu Tel Aviv, rozegrał mecz życia, który powinien przesądzić o jego transferze do silniejszego klubu.
Zachwycony postawą Enyeamy był m.in. napastnik reprezentacji Argentyny, uznawany za jednego z najlepszych piłkarzy na świecie, Leo Messi. - Bramkarz był fenomenalny - stwierdził zawodnik Barcelony. - On zasłużył na wszystkie pochwały. Zagraliśmy dziś świetny mecz, mieliśmy dużo okazji, ale nie mogliśmy zdobyć drugiego gola - dodał.
Co do powiedzenia o swoim występie ma sam nigeryjski golkiper, który został wybrany najlepszym piłkarzem meczu? - To był prawdopodobnie mój najlepszy mecz w karierze, grałem przeciwko, prawdopodobnie, najlepszemu piłkarzowi na świecie, więc nie mogło być lepiej - powiedział Enyeama na konferencji prasowej.
Czemu Nigeryjczyk spisał się tak rewelacyjnie? - Zawdzięczam to Bogu. Dzięki niemu byłem spokojny, mogłem się wyciszyć - wyznał.
Jedyną bramkę w sobotnim meczu z Nigerią, Argentyńczycy zdobyli po rzucie rożnym i doskonałym uderzeniu głową Gabriela Heinze. Enyeama nie miał przy straconym golu nic do powiedzenia. Natomiast to, co robił później, na pewno będzie długo wspominane wśród najbardziej efektownych i efektywnych występów afrykańskiego mundialu. Dwukrotnie zastopował Messiego, w tym w pojedynku 1 na 1. Nie dał się również pokonać Diego Milito i Carlosowi Tevezowi.
Taki bramkarz z pewnością przydałby się kilku trenerom klubowym, m.in. Arsene'owi Wengerowi z Arsenalu, ale przede wszystkim selekcjonerowi reprezentacji Anglii, Fabio Capello. Robert Green, w meczu "Synów Albionu" ze Stanami Zjednoczonymi, fatalnie skiksował po uderzeniu Amerykanina Clinta Dempseya. Capello tylko przełknął ślinę i odwrócił wzrok...








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 4 z 4