Piłka nożna - Mistrzostwa Świata
28/06/2010 - 17:50 - Aktualizacja 28/06/2010 - 18:23Historia lubi się powtarzać. Nie wierzycie?

Wprawdzie trudno w to uwierzyć, ale piłka nożna rządzi się swoimi prawami. Ktoś strzeli kontrowersyjną bramkę? Prędzej czy później, przyjdzie pora na rewanż. Ktoś zarobi czerwony kartonik w niezwykle ważnym meczu? Spokojnie, trzeba poczekać i historia się powtórzy. Oto dowody.
Prawidłowo zdobyta bramka przez Franka Lamparda, której nie uznał urugwajski sędzia Jorge Larrionda, jeszcze przez lata będzie wymieniana, jako jedna z największych kontrowersji w historii angielskiej piłki. I słusznie, bo dla Niemców był to... swoisty rewanż za porażkę sprzed 44 lat!
Jakie są szanse na to, że piłka uderzy w poprzeczkę, później odbije się w okolicach linii bramkowej i ponownie znajdzie się w grze? Minimalne. Podczas mistrzostw świata taka sytuacja miała miejsce zaledwie kilka razy. A jakie są szanse na to, że do takiej sytuacji dojdzie w meczu Anglia - Niemcy? Niespodzianka! O wiele większe.
44 lata po tym, jak sędzia ze Związku Radzieckiego Tofik Bakhramov uznał bramkę Geoffa Hursta, i to pomimo faktu, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej, doszło do powtórki. Wprawdzie nie był to finał mistrzostw świata, a jedynie 1/16, ale Niemcy doczekali się swojej słodkiej zemsty. Frank Lampard strzelił, piłka wylądowała za linią, a sędzia Larrionda powiedział: "Gola nie było."
To tak niesamowite, że chyba tylko bramka strzelona ręką przez Anglika w meczu z Argentyną, bądź uderzenie głową w wykonaniu Włocha, który za ofiarę upatrzył sobie Williama Gallasa, są w stanie to przebić.
Jak wyglądają inne niezwykłe historie związane z mundialem i piłką nożną w ogóle?
Holendrzy robią to po niemiecku
Na mistrzostwach świata w 1974 r. Holandia prezentowała się znakomicie. Wydawało się, że podopieczni Rinusa Michelsa pewnie pokonają każdego rywala. Aż doszło do finału, w którym za rywala mieli RFN. Zaczęło się dobrze, po golu Johana Neeskensa z rzutu karnego. Ale chwilę później, również z jedenastki, wyrównał Paul Breitner. Z końcem pierwszej połowy gola na 2:1 zdobył Gerd Muller i RFN cieszyła się z Pucharu Świata.
14 lat później, doszło do identycznej scenerii z jedną różnicą - mecz odbył się na mistrzostwach Europy. Lothar Matthaus dał RFN prowadzenie po... rzucie karnym. Ronald Koeman również wyrównał z karnego, a następnie, tuż przed końcowym gwizdkiem, na 2:1 dla "Oranje" podwyższył Marco van Basten.
Wielkie powroty Meksyku i... wielka wpadka
Na mundialu w 1998 roku Meksyk imponował walecznością i grą do ostatniej sekundy meczu. W fazie grupowej Meksykanie do przerwy przegrywali 0:1 z Koreą Południową, by ostatecznie wygrać 3:1. W następnym meczu, po dwóch trafieniach Marca Wilmotsa przegrywali 0:2 z Belgią, ale dzięki golom Alberto Garcii Aspe udało się doprowadzić do wyrównania. Również Holendrzy imponowali skutecznością, gdy już po 19 minutach prowadzili 2:0. Jednak ekipa Manuela Lapuente ponownie się nie poddała i po doskonałej grze w drugiej połowie udało się wyrównać 2:2.
W drugiej fazie turnieju nie było już tak dobrze. Meksykanie prowadzili w meczu z Niemcami, po raz pierwszy na mundialu, ale w ostatnich 15 minutach meczu rywale odpowiedzieli trafieniami Jurgena Klinsmanna i Olivera Bierhoffa. Meksyk pożegnał się z imprezą.
Czerwonej kartki już czas
W 1966 roku, w trakcie meczu z Anglią, kapitan reprezentacji Argentyny Antonio Rattin w kontrowersyjnych okolicznościach został wyrzucony z boiska. Argentyna przegrała, a Anglia cieszyła się z mistrzowskiego tytułu. 32 lata później David Beckham, również w kontrowersyjnej sytuacji, otrzymał czerwoną kartkę. Rywalem "Synów Albionu" była Argentyna. Podopieczni Glenna Hoddle'a przegrali po rzutach karnych, a Beckham przez długi czas był w Anglii "persona non grata".
Trezeguet świętuje i płacze
Bez wątpienia najwspanialszym momentem w karierze Davida Trezegueta był finał mistrzostw Europy w 2000 roku, kiedy "Trójkolorowi" grali z Włochami. Francuz w dogrywce strzelił złotego gola. Sześć lat później, ten sam Trezeguet nie trafił z rzutu karnego i dzięki jego wydatnej pomocy Włosi zdobyli mistrzostwo świata. Był to jedyny spudłowany karny przez Francuzów w finałowym meczu.
Hiszpania i sędziowie
Hiszpanie mieli zdobyć mistrzostwo świata w 1982 r., kiedy turniej był rozgrywany na ich ziemi. Sędziowie robili wszystko, by im pomóc. W pierwszym meczu z Hondurasem Hiszpanie długo przegrywali 0:1. W końcu argentyński sędzia postanowił im pomóc przyznając jedenastkę, którą na gola zamienił Roberto Lopez Ufarte. Do jeszcze dziwniejszej sytuacji doszło w następnym meczu z Jugosławią. Hiszpanie stracili bramkę, a kilka minut później podyktowano rzut karny na ich korzyść. Lopez Ufarte spudłował, ale sędzia... nakazał powtórzyć karny i nawet pozwolił na zmianę wykonawcy. Juanito nie popełnił błędu i ostatecznie Hiszpania wygrała 2:1.
Dwadzieścia lat później Hiszpanie płakali po tym, jak sędziowie nie uznali dwóch prawidłowo zdobytych bramek, których autorami powinni być Ivan Helguera i Fernando Morientes. Gospodarze mistrzostw w 2002 r., Koreańczycy, zwyciężyli w ćwierćfinale po rzutach karnych.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 2 z 2