Piłka nożna - Mistrzostwa Świata
15/07/2010 - 14:16 - Aktualizacja 15/07/2010 - 14:22Anelka: Jak nie ja, to ktoś inny by to zrobił

Nicolas Anelka powiedział, że wszyscy piłkarze byli zjednoczeni w momencie, gdy podejmowali decyzję o bojkocie treningu w trakcie mistrzostw świata w RPA. Napastnik Chelsea dodał, że gdyby nie on, to na pewno ktoś inny w końcu powiedziałby, co myśli o sytuacji w kadrze.
Reprezentant "Trójkolorowych" powiedział, że atmosfera w kadrze przypominała "tykającą bombę zegarową". Tuż po tym, jak w przerwie meczu z Meksykiem nazwał selekcjonera Raymonda Domenecha "starym skur...." został wykluczony ze składu i natychmiast wrócił do kraju. Piłkarze stanęli murem za Anelką i odmówili wyjścia na jeden z treningów.
- Gdybym ja tego nie zrobił, to zrobiłby to ktoś inny. To była tylko kwestia czasu - stwierdził zawodnik Chelsea. - Każdy, naprawdę każdy zawodnik tworzył jedność - dodał.
- Odnośnie bojkotu, już wszystko zostało powiedziane. Jeśli byli jacyś piłkarze, którzy chcieli trenować, to dajcie im głos. Ale jestem w 100 procentach pewny, że nikt nie chciał tego robić - powiedział.
Francuzi na mistrzostwach świata zaprezentowali się fatalnie. Zajęli ostatnie miejsce w Grupie A, notując jeden remis i dwie porażki. Kolega Anelki z zespołu Jeremy Toulalan przyznał, że odegrał kluczową rolę w bojkocie treningu i dodał, że piłkarze mimo wszystko, powinni zostać ukarani.
- Nie jestem dumny z tego co zrobiłem, ale biorę na siebie odpowiedzialność i akceptuję wszystkie konsekwencje, jakie będę musiał ponieść - podkreślił zawodnik Lyonu.
- Nie było liderów i niewolników, nie było dobrych i złych. Wszyscy braliśmy w tym udział i wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to, co się stało, gdyż nikt nie powiedział nawet słowa sprzeciwu. Każdy, kto mówi, że było inaczej, jest kłamcą - twierdzi Toulalan.
Te słowa znalazły uznanie w oczach Anelki. - To akt odwagi i pokaz odporności psychicznej ze strony Jeremy'ego. Jestem dumny, że mogłem grać razem z nim w reprezentacji Francji - wyznał piłkarz Cheslea.
Na koniec Anelka postanowił odpowiedzieć na słowa mistrza świata z 1998 r. oraz mistrza Europy z 2000 r. Bixente Lizarazu. Były reprezentacyjny obrońca otwarcie skrytykował grę Anelki na mundialu, zarzucając mu "lenistwo" i "samolubność".
- Lizarazu? Kto to? Kiedy coś mówi, to zachowuje się niczym żywa legenda. A to tylko były piłkarz, o którym mało kto pamięta, sfrustrowany sukcesem kolegów Zinedine'a Zidane'a i Christophe'a Dugarry'ego - powiedział snajper "The Blues". - Czy on już zapomniał, że grał na mistrzostwach świata w 2002 roku? Mnie nie było w składzie, ale nie wypowiadałem się na ten temat. Powinien przestać gadać o szacunku - zakończył.
Anelka ma otrzymać dożywotni zakaz gry w reprezentacji Francji. Sam piłkarz również dał do zrozumienia, że kończy przygodę z kadrą "Trójkolorowych".








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 3 z 3