Na taką serię kibice i szefostwo Auxerre czekało od sierpnia. Ba, wszyscy w AJA z coraz większym utęsknieniem wyczekiwali na premierowe trafienie "Żelę" w tym sezonie.
Uwielbiany przez wszystkich Ireneusz Jeleń kazał sobie długo czekać, ale w tydzień nadrobił zaległości za kilka ostatnich miesięcy. - Każdy działacz, każdy kibic Auxerre bardzo na mnie liczy. A ja czuję tę presję, stąd taka radość po golach. Nie chcę się chwalić, ale naprawdę jestem w znakomitej formie - mówił jeszcze kilka dni temu na łamach "Przeglądu Sportowego".
Czołowy napastnik Ligue 1 nie rzucał słów na wiatr. Wysokie umiejętności i równie wysoką formę pokazał w drugim meczu z kolei. By rozstrzygnąć losy meczu z Montpellier, potrzebował niespełna dwóch kwadransów. Najpierw bramkarza gości pokonał w 14. minucie, potem w 27. Przy drugim golu asystował mu Dariusz Dudka. Goście w doliczonym czasie gry zdołali zmniejszyć rozmiary porażki, ale honorowa bramka to było wszystko, na co ich stać.
Czterema golami w dwóch meczach "Żelę" powetował sobie niepowodzenia z początku sezonu. Ostatecznie zatarł też ślady po kontuzji, przez którą stracił pierwsze mecze. Operowana pachwina w końcu pozwoliła mu zapomnieć o problemach zdrowotnych. A odkąd Jeleń wrócił do gry, Auxerre pnie się w tabeli. Dzięki sobotniemu kompletowi AJA zrównało się punktami z czwartym dotychczas Montpellier. Do lidera podopieczni Jeana Fernandeza tracą tylko pięć oczek.
- Także na ten temat



Imago





















