Opiniotwórczy "Le Figaro" wcale nie przekornie wybrał Jelenia postacią meczu Montpellier - Auxerre (1:1). Gdyby Polak trafił w końcówce meczu, jego zespół wyprzedziłby w tabeli Ligue 1 sobotnich rywali i awansowałby na pierwsze miejsce. "Ireneusz Jeleń był bohaterem w poprzedniej kolejce przeciwko Bordeaux, kiedy zdobył dwie zwycięskie bramki, a jego drużyna zbliżyła się do lidera rozgrywek. Tym razem znowu mógł przesądzić o losach meczu. Pierwszoplanową postacią zostaje jednak ze względu na niewykorzystane okazje. Szczególnie te z drugiej połowy" - pisze dziennik.
"Na dobre i na złe" - wtóruje 20minutes.fr. "To było nieprawdopodobne pudło w końcówce meczu. Jednego dnia jesteś wybawcą, drugiego katem" - podsumowuje serwis.
Tymczasem jeszcze kilka dni temu trener Auxerre, Jean Fernandez, głośno chwalił polskiego napastnika. Na każdym kroku podkreśla się, że los klubu w pełni jest skorelowany z dyspozycją Jelenia. Jeśli trafia do siatki, drużyna wygrywa. Działo się tak przy okazji każdej z jego dziewięciu bramek zdobytych w lidze i krajowym pucharze.
- Rywale nie mogą pozwolić sobie na spuszczenie go z oczu. W meczu z Bordeaux [2:1 dla Auxerre] miał dwie okazje i zdobył dwie bramki. Wcześniej z Valenciennes [1:0 dla Auxerre] miał jedną i ją wykorzystał. Zawsze: jednak okazja - jeden gol. To właśnie Jeleń - mówił przed weekendem Fernandez.
Niestety reguła ta nie potwierdziła się w meczu z Montpellier. Jeleń miał przynajmniej trzy stuprocentowe okazje do zdobycia bramki. Nie wykorzystał żadnej.
- Kiedy widzisz go na treningu, doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że nie jest najlepiej na świecie wyszkolonym piłkarzem - przyznaje szkoleniowiec byłego piłkarza Wisły Płock. - Ale on potrafi strzelać gole. Zagrywasz na wolne pole, a on robi resztę. Ma fantastyczne wyczucie tempa, dzięki czemu potrafi wyjść na taką piłkę i wykończyć akcję. To po prostu niesamowite - chwali Polaka.
- Niestety dla nas, Jeleń jest na tyle dobry, że nie sądzę, żebyśmy mogli mieć go również w przyszłym sezonie. Mógłby z powodzeniem występować w każdym klubie - zapewnia Fernandez.



AFP






















albo do man city HEHEOpublikowane 16/03/2010 o godz. 13:18