"Uszczypnąć cię? Bo to nie sen, Auxerre naprawdę jest liderem Ligue 1". W ten sposób zaczyna się większość relacji sobotniego spotkania AJA z Monaco, które drużynę Jelenia wywindowało na pierwsze miejsce w tabeli. Auxerre wcale nie rozegrało więcej meczów od konkurencji. Po 14 kolejkach Ligue 1 jest liderem pełną gębą.
- Bywało, że traktowali nas jak tonącą galerę - przypomina trener AJA Jean Fernandez. Koszmarny był półmetek ostatniego sezonu, gdy do Auxerre zawitało widmo spadku. Zespół spadł na przedostatnie miejsce, bił rekordowe serie bez zwycięstwa i zdobytej bramki.
Nadciągający kataklizm powstrzymał Ireneusz Jeleń. Były napastnik Wisły Płock, który w tamtym czasie nie cieszył się uznaniem ówczesnego selekcjonera kadry Leo Beenhakkera, w Auxerre pozostawał bożyszczem tłumów. Największej katastrofie AJA od lat przyglądał się jednak z boku. Auxerre musiało sobie radzić bez niego, bo akurat leczył kontuzję. Drużyna Fernandeza, całkowicie uzależniona od polskiego napastnika, była bezradna. Jeleń nie mógł na to dłużej patrzeć i przyspieszając powrót na boiska o kilka tygodni, wyciągnął drużynę za uszy z mulistego dna do pierwszej połówki Ligue 1.
Jeleń zrobił swoją robotę i po sezonie chciał zmienić otoczenie. Auxerre za nic w świecie nie chciało go nigdzie puścić. "Żelę", jak nazywają go we Francji, przedłużył umowę tylko pod warunkiem niskiej kwoty odstępnego. O tym, jak cenny był to ruch działaczy Auxerre, wszyscy mogliśmy się ponownie przekonać w tym sezonie.
Potrzeba było kilka pierwszych meczów, by Auxerre znów zaczęło pukać do bram Ligue 2. Sytuacja analogiczna, bo i tym razem Ireneusz Jeleń wszystkiemu przypatrywał się z trybun. Potem historia zatoczyła koło. Błyskawiczna rehabilitacja, jedno, drugie zwycięstwo, aż wreszcie fenomenalna seria siedmiu zwycięstw z rzędu, której zwieńczeniem było w sobotę dotarcie na sam szczyt francuskiej ekstraklasy.
- Nie wiemy, dokąd to zmierza, ale widzimy efekty - stwierdził bramkarz AJA Olivier Sorin. Jakim cudem drużyna bez gwiazd, z niewielkiego miasta w centralnej Francji rozbija wszystkich po kolei w jednej z czołowych lig europejskich? - Jesteśmy liderem Ligue 1. To dla nas żaden problem - zapewnia Fernandez.
Przynajmniej jedną gwiazdę Auxerre jednak ma. Jest nią Ireneusz Jeleń, który nazywany jest busolą ekipy z Burgundii. - Mamy prawdziwy zespół. Pełen zaufania, solidarności i troski o punkty - Jean Fernandez wylicza kolejne składniki recepty na sukces.
Pieniądze mają znaczenie drugorzędne. Nie dlatego, że AJA ma ich pod dostatkiem. Wręcz przeciwnie, ma jeden z pięciu najniższych budżetów w lidze. Piłkarze Auxerre z Jeleniem na czele udowadniają jednak, że 30 mln euro wystarczy, by utrzeć nosa krezusom z Lyonu czy Bordeaux, którzy rocznie wydają do sześciu razy więcej.



Eurosport





















