W środę drużyna ze Stade Abbé Deschamps pokonała trzecioligowy zespół Plebannec 4:0. Hat tricka zaliczył wtedy Jeleń. Wysokie zwycięstwo nie zmazało jednak plamy, po blamażu z poprzedniej ligowej kolejki, kiedy to Auxerre przegrało z czerwoną latarnią Ligue 1, ekipą Grenoble, aż 0:5!
Na pewno lepszą okazją na to, był mecz z mocnym Rennes. Wszyscy w Polsce narzekamy na stan naszych boisk, ale to, na czym grali dziś piłkarze na stadionie Auxerre trudno nawet nazwać "kartofliskiem". Na pewno nie pomagało to grającym techniczną piłkę ofensywnym zawodnikom gości. Zupełnie niewidoczny był chociażby Jimmy Briand, a słabo w trudnych warunkach radzili sobie również Sylvain Marveaux i Asamoah Gyan.
Niezbyt ciekawie wyglądała także gra gospodarzy. Od początku jednak bardzo aktywny z przodu był Jeleń. Większość piłek kierowana była właśnie do napastnika z Cieszyna.
W 42. minucie "Żelę" pokazał prawdziwą klasę. Fatalny błąd popełnił, spisujący się bez zarzutów do tego momentu, Nicolas Douchez, który interweniując daleko poza własnym polem karnym wybił piłkę wprost pod nogi Polaka. Ten spokojnie przyjął sobie futbolówkę, popatrzył i fantastycznym lobem z ponad 35 metrów zmieścił piłkę w okolicach okienka bramki gości!
Jak się okazało było to przesądzające o losach meczu trafienie. Dla Jelenia była to pierwsza bramka w lidze od 20 stycznia, kiedy to również jego gol w meczu z Nice zadecydował o komplecie punktów dla Auxerre. Napastnik drużyny Jeana Fernandeza ma na swoim koncie już sześć ligowych bramek.
Niestety powodów do radości nie ma za bardzo Dariusz Dudka. Polak przesiedział całe spotkanie na ławce rezerwowych. Nie dostał szansy od trenera nawet w momencie, gdy z powodu urazu boisko musiał opuścić środkowy obrońca Stephane Grichting. Fernandez wolał postawić na Kevina Malagę.
SPRAWDŹ AKTUALNĄ TABELĘ LIGUE 1



DPPI






















