Piłka w siatce nie zatrzepotała, ale sytuacji ku temu dogodnych było kilka. Zresztą zaróno dla jednych jak i drugich. W pierwszej połowie sytuację sam na sam ze Stevem Mandandą zmarnował Brazylijczyk Fernando. Gospodarze odpowiedzieli w 34. minucie, kiedy to rodak Fernando, Brandao trafił w słupek.
W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. Dominowała typowa boiskowa walka, natomiast mało było składnych akcji. W zasadzie na uwagę zasługują tylko dwa wydarzenia. W 64. minucie znów szczęście było przy drużynie gości, kiedy to Bruno Cheyrou trafił w poprzeczkę. Tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego piłka w końcu wylądowała w siatce i to drużyny z Marsylii, jednak arbiter gola nie uznał. Powtórki jednoznacznie nie pokazały czemu trafienie Michaela Cianiego nie zostało zaliczone.
Bezbramkowy remis oznacza, że obie drużyny nadal pozostaję niepokonane w tym sezonie. Tym remisem Bordeaux przerwało również serię trzech wygranych z rzędu w rozgrywkach 2009-10.



AFP





















