Przy strzale z pięciu metrów Jeleń nawet nie patrzył w kierunku bramki. Uderzył intuicyjnie i bezbłędnie. Mickael Landreau, który ani przez moment nie spuścił oczu z polskiego napastnika, był kompletnie zaskoczony. Zdążył jedynie trącić piłkę prawą ręką, ale ta po uderzeniu Jelenia nabrała takiej rotacji, że wkręciła się tuż przy dalszym słupku.
Wszyscy na stadionie Parc des Princes zamarli. W to, czego dokonał Jeleń, nie wierzył ani Landreau, ani kibice PSG. Szkoleniowiec gospodarzy Paul Le Guen tylko kręcił z niedowierzaniem głową. 28-letni zawodnik był chyba jedynym człowiekiem na Ziemi, który myślał, że ta próba zakończy się powodzeniem. A to może być gol życia polskiego napastnika!
Bramka Jelenia na 2:0 to jego trzynaste trafienie w tym sezonie. Auxerre ostatecznie pokonało PSG 2:1. Wynik jest tym większą niespodzianką, że AJA w tym sezonie o nic już nie walczy, a porażką z ekipą Jeana Fernandeza paryżanie być może pogrzebali sobie szanse na zajęcie miejsca gwarantującego udział w eliminacjach Ligi Mistrzów. Jeleń zagrał 83 minuty. Drugi z podstawowych Polaków w Auxerre Dariusz Dudka przebywał na placu przez całe spotkanie.
Ireneusz Jeleń tak dobrego sezonu nie miał od pięciu lat. Spośród trzech spędzonych we Francji ten jest bezapelacyjnie najlepszy. Jeleń znalazł się w gronie siedmiu obecnie najlepszych napastników Ligue 1.
Auxerre umocniło się na ósmym miejscu w tabeli. Podopieczni Jeana Fernandeza, którzy na początku rundy rewanżowej niebezpiecznie zbliżyli się do strefy spadkowej, zakończą sezon w górnej połówce. Przed wiosenną serią spotkań szkoleniowiec Auxerre wziąłby ten wynik w ciemno.
Jeleń może się pochwalić jedną z najwyższych średnich we francuskiej ekstraklasie. Po meczu z Grenoble miał 50-procentową skuteczność. Dzięki bramce na Parc des Princes ten ułamek Ireneuszowi Jeleniowi jeszcze podskoczył - 13 goli w 25 meczach.
W czterech ostatnich meczach Jeleń strzelił pięć bramek. Po niedawnym spotkaniu z Grenoble Polak dostał dużą podwyżkę i kontrakt do 2011 roku. Trudno sobie wyobrazić, co Auxerre mogłoby mu zaoferować za tak finezyjną bramkę na Parc des Princes. Tak samo ciężko było sobie wyobrazić, że piłka po strzale Ireneusza Jelenia mogła w ogóle wpaść do bramki Mickaela Landreau.



Imago





















