Villas Boas myślał zapewne o innym starcie w nowym klubie, z czego bierze się wielkie ciśnienie mediów angielskich, związane kiepskimi wynikami, czyli dopiero czwartym miejscem w tabeli i niejasną sytuacją w Lidze Mistrzów. Jak na razie aż cztery przegrane mecze w Premier League i jeden w europejskich pucharach. Do tego kolejny w ćwierćfinale Pucharu Ligi z Liverpoolem. Dla miliardera Romana Abramowicza, który jest właścicielem Chelsea, to niecodzienna sytuacja. Ale zwolnienie szkoleniowca zatrudnionego przed tym sezonem jest raczej fantastyką.
Po pierwsze, bo na jego zatrudnienie wyłożono ogromną kasę, a po drugie dlatego, że jesteśmy w Anglii, gdzie trener dostaje więcej czasu na osiągnięcie sukcesów. Przynajmniej w tych największych klubach. Media muszą jednak o czymś pisać, więc po zakończeniu współpracy z turecką kadrą przez Guusa Hiddinka, który przed objęciem tej funkcji m.in. pracował z powodzeniem w Chelsea przez krótki czas (zdobył Puchar Anglii), wzrosły spekulacje dotyczące zatrudnienia Holendra w Chelsea. Abramowicz daleko nie musi szukać, bo zaledwie dziesięć punktów wyżej w tabeli, by przekonać się, że pozostawienie szkoleniowca na stanowisku w dłuższej perspektywie nie jest najgorszym pomysłem. Roberto Mancini też miał słaby okres, media na Wyspach także spekulowały na temat jego odejścia, a obecnie Włoch jest razem z Manchesterem City liderem Premier League.
Tymczasem w grudniu skumulował się chyba najtrudniejszy moment dla Andre Villasa Boasa. Portugalczyk zaczął bardzo dobrze, od zwycięstwa nad mocnym w tym sezonie Newcastle. Teraz przychodzi czas na Valencię w Lidze Mistrzów. Chelsea aby awansować potrzebuje na Stamford Bridge zwycięstwa albo bezbramkowego remisu, chyba że Bayer Leverkusen przegra z Genk.
Co dźwiga na plecach trener Chelsea przed tym spotkaniem?
Jeśli nie ugra odpowiedniego rezultatu, „The Blues” odpadną w fazie grupowej pierwszy raz od dziewięciu lat i przeniosą się na front Ligi Europy. Żaden inny trener Chelsea takiego „zaszczytu” nie doświadczył w tym czasie. Angielscy dziennikarze pytali na przedmeczowej konferencji prasowej o konsekwencje związane z odpadnięciem z Ligi Mistrzów, a trener stwierdził krótko:
- Nie zamierzam odpowiadać ma to pytanie. Nie możemy o tym mówić. Nie myślałem o czymś takim. Ja się skupiam na tym meczu. Nie na tym, co się stanie po nim.
I dodał: - Wierzymy w to, co robimy. Piłkarze są zadowoleni ze współpracy. Widzieliśmy wielkiego ducha zespołu w Newcastle, wielkie skupienie i ambicję, by wygrać na terenie, gdzie wielu naszych rywali zdążyło przegrać lub stracić w tym sezonie punkty. To jedna z najlepszych formacji defensywnych w lidze.
Przed spotkaniem z Valencią Andre Villasa Boasa wsparł Daniel Sturridge, który pod ręką portugalskiego trenera złapał bardzo dobrą formę. - Całkowicie jestem za nim. Inni zresztą też. On tutaj zostanie przez następne trzy lata. Nie martwimy się przyjściem nowego trenera, bo wiemy, że on tutaj zostanie na te trzy lata.
Po Newcastle i Valencii tempo tylko wzrośnie i stawka też. Najpierw 12 grudnia Chelsea podejmie lidera z Manchesteru. Zwycięstwo byłoby ogromnym zastrzykiem pozytywnej energii dla trenera i drużyny, co pozwoliłoby dobiec do mety grudniowego maratonu i zagrać dwa tygodnie później z Tottenhamem, który także jest w tym momencie ponad londyńczykami w tabeli.
W styczniu też gorąco
Po nowym roku na Stamford Bridge temperatura opadnie tylko na chwilę. Wraz z otworzeniem styczniowego okna transferowego, otworzą się również drzwi szatni Chelsea, przez które na pewno wyjdą Nicolas Anelka i Brazylijczyk Alex. A według informacji dziennika „Daily Mail” klub nie pogardzi też ofertami za Didiera Drogbę, Salomona Kalou, Jose Bosingwę i Paulo Ferreirę.





Reuters






















CAREFREE!!!Opublikowane 06/12/2011 o godz. 16:52
AMUNT!Opublikowane 06/12/2011 o godz. 16:40